Co z tym antysemityzmem? Jacek Wilk z Konfederacji się wygadał

Artur Zawisza na konwencji Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy. / foto: LiveOn.pl
Jacek Wilk na konwencji Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy. / foto: LiveOn.pl
REKLAMA

Jacek Wilk domaga się od ambasadora Izraela, by wskazał konkretne przykłady rzekomego antysemityzmu Konfederacji. Pomimo zapowiedzi Alexandra Ben Zviego, placówka dyplomatyczna wciąż tego nie zrobiła.

Wilk gościł na antenie telewizji „wPolsce”, gdzie sporą część dyskusji poświęcono wszystkim kontrowersjom z udziałem Konfederacji. Jedną z nich jest właśnie postrzeganie partii jako antysemickiej.

REKLAMA

Polityk Konfederacji zdecydowanie nie zgodził się z taką tezą. – Chciałbym się dowiedzieć, jakie są konkretne przykłady tego rzekomego antysemityzmu – powiedział bardzo jasno.

Jeżeli my, jako Konfederacja, podważamy zasadność roszczeń organizacji Holocaustu z tytułu mienia bezspadkowego, to dlaczego to jest uznawane za antysemickie? Gdyby jakakolwiek inna narodowość domagała się tego samego, mielibyśmy identyczne zdanie – zaakcentował.

I podał kolejny przykład: – Jeżeli głośno mówimy, że zmienia się ustawę w ciągu kilku godzin pod naciskiem Izraela i dzieje się to w dziwnym trybie, przy uzgodnieniach w siedzibie Mosadu w Wiedniu, to pokazujemy, że tak naprawdę brakuje nam suwerenności wewnętrznej. I gdzie tu jest element antysemityzmu? – pytał, przypominając zmianę przez PiS słynnej już ustawy o IPN.

Stanowisko Wilka to kolejna odpowiedź w kierunku Alexandra Ben Zviego. Piastujący od kilkunastu dni urząd ambasadora w Polsce, zdążył już dwukrotnie zaatakować Konfederację.

Najpierw na łamach „Gazety Wyborczej” powiedział: – Jest trochę dla mnie smutne, że taka partia jak Konfederacja będzie teraz w Sejmie. Oni mają otwarcie antysemickie stanowisko. To mnie niepokoi. Będziemy to śledzić i o każdym przejawie antysemityzmu w mediach i w Sejmie otwarcie mówić.

Następnie stanowisko podtrzymał na antenie „Radia Zet”. – Antysemityzm to twierdzenie, że Żydzi są odpowiedzialni za coś, tylko dlatego, że są Żydami (…) Oni (Konfederacja – red.) mają jakiś problem z Żydami. Ja jestem Żyd. Jak oni mają problem z tym, ja mam problem z tym, co oni powiedzieli – stwierdził.

Jednocześnie dodał, że nie wypowiada się o każdym z członków Konfederacji. Zapowiedział również upublicznienie przykładów osławionego antysemityzmu, ale na razie tego nie zrobił.

Ambasadorowi Izraela zdecydowanie odpowiedzieli niemal wszyscy najważniejsi politycy Konfederacji, kategorycznie nie zgadzając się z oskarżeniami. Grzegorz Braun wysłał nawet list do premiera Mateusza Morawieckiego z zapytaniem, czy „podziela smutek ambasadora Alexandra Ben Zviego, że Konfederacja zasiada w ławach sejmowych”.

Jeżeli premier nie odpowie, to będę ponawiał pytania w formie interpelacji poselskiej – dodał. Wcześniej natomiast zapowiedział, że osobiście wydaliłby ambasadora z Polski. – Zakupienie biletu i podróż w jedną stronę do Izraela byłoby dobrym rozwiązaniem. Niech wraca do miejsca, z którego go diabli wzięli – powiedział „Super Expressowi”.

REKLAMA