
Na internetowych łamach „Rzeczpospolitej” ukazało się oświadczenie pełnomocnika Marszałka Senatu. Jacek Dubois, stwierdza w nim, że jego zdaniem Tomasz Grodzki czuje się jak zamordowany prezydent Gdańska. „Dostrzega podobieństwo w atakach mediów rządowych na jego osobę do sytuacji zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza” – czytamy.
W ostatnich miesiącach pojawiały się doniesienia o tym, że Tomasz Grodzki, w czasach kiedy kierował szpitalem w Zdunowie, miał przyjmować „koperty” od pacjentów. Obecnie trwa rozpoczęte 10 grudnia postępowanie w tej sprawie. Tomasz Grodzki utrzymuje, że takie sytuacje nie miały miejsca.
„Pan Marszałek Tomasz Grodzki jeszcze raz stanowczo zaprzecza tym twierdzeniom i wskazuje, że nigdy od nikogo nie żądał korzyści majątkowej za przeprowadzenie operacji i nie uzależniał przeprowadzania jakiejkolwiek operacji od otrzymania takiej korzyści. Nigdy także tego rodzaju korzyści nie przyjmował” – oświadczył pełnomocnik Marszałka Senatu, mec. Dubois.
Ponadto podkreślił również, że „Pan Marszałek dostrzega podobieństwo zaistniałej sytuacji do sytuacji tragicznie zmarłego Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, gdy media rządowe rozprzestrzeniały w przestrzeni publicznej zniesławiające go treści dając niejako przyzwolenie do dalszych takich zachowań”.
Jak czytamy w oświadczeniu, pierwsze oskarżenia pod adresem Grodzkiego o przyjmowanie łapówek pojawiły się dopiero, gdy został Marszałkiem Senatu. Podkreślono, że zdarzenia rozgrywały się 20 lat temu.
Pełnomocnik Grodzkiego dodał, że polityk nie ma zamiaru „przyjąć roli ofiary mediów i zdecydował się podjąć zdecydowane działania przeciwko osobom rozpowszechniającym zniesławiające go treści i zlecił swojemu pełnomocnikowi skierowanie w tej sprawie szeregu prywatnych aktów oskarżenia”.
Jako pierwsza o tym, że Grodzki miał przyjmować łapówki, poinformowała prof. Agnieszka Popiela, wykładowca w Katedrze Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego. Chodziło o 500 dolarów za operację jej mamy. Później jednak kobieta nieco złagodziła swój przekaz. Podkreślała, że „wpłaciła, bo czuła presję psychiczną”, ale „nigdy nie powiedziała, że wpłata była warunkiem operacji”.
Później znalazły się kolejne osoby, które twierdzą, że także od nich Grodzki miał przyjmować koperty z pieniędzmi.
Źródła: rp.pl/nczas.com