To nie Uber tylko „legalny przewoźnik”. Taksówkarz zmusił parę do odbycia stosunku

Taksówkarze protestują z powodu lepszej od nich konkurencji. Fot. ilustracyjne. Foto: Facebook Polska nie gotowa
Taksówkarze protestują z powodu lepszej od nich konkurencji. Fot. ilustracyjne. Foto: Facebook Polska nie gotowa
REKLAMA

Latem 2018 roku w Łodzi miało dojść do przestępstwa seksualnego. 21-letni taksówkarz zmusił nieznane sobie samym osoby do uprawiania seksu. Taryfiarz nie przyznaje się do czynu, zaś kobieta zniknęła. W Uberze takich przygód jeszcze nie widziano.

Sprawę opisuje „Express Ilustrowany”. Jak ustaliła prokuratura, Piotr A. przysiadł się do nieznanej sobie kobiety na przystanku tramwajowym. Była podpita i narzekała na ból kolana. Wówczas do akcji wkroczył taksówkarz.

Mężczyzna zatrzymał auto na przystanku, gdy A. masował nogę kobiecie. 21-letni kierowca – używając siły i gróźb – zmusił parę, by wsiadła do jego taksówki.

REKLAMA

Według ustaleń prokuratury, taryfiarz miał nakazać zakup na stacji benzynowej alkohol. Potem wywiózł parę w okolice Stawów Jana i nakazał się im rozebrać. Następnie rozkazał im uprawianie seksu, groził im przy tym śmiercią.

Po wszystkim kobieta została na miejscu. Mężczyzna natomiast wysiadł przy jednej z myjni samochodowych. Taksówkarz zlał go strumieniem wody i zagroził, że jeśli pójdzie na policję, zabije go oraz jego rodzinę.

Kierowca taksówki nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Kobieta zaś „zapadła się pod ziemię”.

Źródło: se.pl

REKLAMA