
Sławomir Mentzen przypomina, że w Polsce są równi i równiejsi. Jak napisał, w razie pomyłki ze strony urzędnika nie są wyciągane żadne konsekwencje. Jednak zwykłych Polaków za jakikolwiek błąd w wypełnianiu mrowia przepisów doszczętnie niszczy się przez państwo.
Sławomir Mentzen przypominał sytuację opisaną przez „Rzeczpospolitą”. Właściciel działki wyciął 33 drzewa o jeden dzień wcześniej. W efekcie, państwo zadziałało „tak sprawnie jak nigdy dotąd”.
– Urzędnicy dostrzegli tą wielką zbrodnię i nałożyli na człowieka karę w wysokości 54 tysiące złotych – napisał.
Dodał, że w Polsce często „drobna pomyłka, drobne zdarzenie może nas kosztować dziesiątki lub setki tysięcy złotych”.
– Nie jesteś podatnikiem VAT i sprzedałeś na Allegro stary telefon lub laptop? To już z automatu od tego momentu jesteś na VAT. Na kontroli za 4 lata mogą to wykryć i nałożyć VAT na całą Twoją sprzedaż przez te lata. To samo gdy niedopatrzenie wystawisz fakturę na doradztwo – zauważył.
– W równie wielkim stresie żyją przedsiębiorcy na ryczałcie. Wystarczy jedna faktura na usługę z bardzo długiej tabelki i cały ryczałt idzie się gonić. Masz błąd w RODO, BDO, zapomniałeś o CRBR? Jaka szkoda, kara milion złotych – podkreślił Mentzen.
– Mamy w Polsce taką słodką asymetrię. Jeżeli zwykły obywatel nie będzie znał jakiegoś przepisu, jeżeli pomyli się o jeden dzień, to od razu jest mieszany z błotem. Wyciąga się względem niego najgorsze konsekwencje. Wtedy dura lex sed lex i bardzo nam przykro, ale za nieznajomość prawa się płaci – pisze dalej.
– Jeżeli jednak błąd robi urzędnik, to oj tam, oj tam. Każdemu może się zdarzyć. To na pewno nie było rażące naruszenie prawa, nie ma co go pociągać do odpowiedzialności, nie niszczmy życia dobremu człowiekowi – podsumował.