
Jacek Międlar jest ostatnio ofiarą nagonki sądowo-prokuratorskiej. Sąd w sprawie założonej przez publicystę nazywał go na rozprawie „oskarżonym”, po czym ukarał śmiesznym wyrokiem pozwaną Martę Lempart. Z kolei po „zagubieniu” przez sąd dokumentów wysłanych przez Międlara nakładał na niego wysokie kary finansowe.
Okazuje się, że Jacek Międlar wciąż bardzo przeszkadza totalnej opozycji. Jednocześnie jej przedstawiciele nie widzą niczego złego w tym, jak traktują go sądy i prokuratura.
– Nie do uwierzenia, ale to się dzieje w państwie PiS. Międlar, drwi w internecie z wrocławskiej prokurator, która postawiła mu zarzuty, a została teraz pozbawiona funkcji szefowej. „Poleciała głowa”, cieszy się i „czeka na więcej”.„Bo chwasty trzeba wycinać” – pisze niepodpisane nawet z imienia trollkonto na Twitterze.
Nie jest to chyba jednak zwykłe trollkonto. Wpis ten, z własnym komentarzem, podał bowiem dalej Radosław Sikorski.
– Katofaszysta górą – skwitował.
Przypominamy, że chodzi o kilka ostatnich spraw pokazujących, jak system sądowniczo-prokuratorski kpi sobie z obywatela. Jak opowiadał sam Jacek Międlar, mimo tego, że wysłał pewne dokumenty do sądu, ten je zgubił. W efekcie zaś za swój błąd sąd nałożył karę finansową na Jacka Międlara.
Szczegółowo tę sytuację Międlar omówił w NCzasTV w rozmowie z Dominikiem Cwikłą. Zapis całego programu jest dostępny poniżej.
Katofaszysta górą. https://t.co/TCA0vsSzxd
— Radosław Sikorski MEP 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) March 3, 2020