
Jarosław Kaczyński ma oficjalnie wejść do rządu i piastować funkcję wicepremiera. Pod jego nadzorem – jak wieść niesie – znajdzie się m.in. resort sprawiedliwości. Jakub Kulesza z Konfederacji, na konferencji prasowej, skomentował te doniesienia.
Kryzys w Zjednoczonej Prawicy wydaje się być zażegnany, ale kwestią otwartą pozostaje, kto ile uszczknie dla siebie przy zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki zapowiedział, że prezes Kaczyński wejdzie do rządu jako wicepremier. Ma zostać szefem komitetu ds. bezpieczeństwa.
Kulesza zdumiony
– Ze zdumieniem przyjęliśmy informację o utworzeniu takiego stanowiska 'komisarza do spraw bezpieki’ – powiedział Kulesza odpowiadając na pytania na konferencji prasowej w Sejmie.
Kulesza przyznał, że dostrzega tu analogie historyczne. – Widzę tu wiele analogii do historii, do reżimów komunistycznych, gdzie bezpieka, właśnie resorty bezpieczeństwa, były najważniejszymi resortami. Zazwyczaj osoby mające kontrolę nad tymi resortami mogły ubiegać się o sukcesję, czego przykładem prezydent Władimir Putin – mówił.
– Jak widać, prezes Jarosław Kaczyński ma bardzo złe zdanie o resortach siłowych w Polsce, o służbach, o wymiarze sprawiedliwości, o Ministerstwie Obrony Narodowej, skoro po pięciu latach, niby jego rządów, zdecydował się bezpośrednio objąć nadzorem te resorty. Widać nie wszystko idzie zgodnie planem, albo być może te resorty wymknęły się panu prezesowi spod kontroli i (stąd – red.) tak radykalne kroki, zmierzające do tego, że pan prezes, który takiej funkcji wykonawczej w rządzie nie pełnił już kilkanaście lat, zdecydował się jednak, w tej sytuacji wicepremierem zostać i bezpośrednio trzymać rękę na pulsie i nimi kierować – powiedział szef koła Konfederacji.
Kulesza wyraził przypuszczenie, że mógł o tym zadecydować „brak zaufania do Zbigniewa Ziobry, polskiej prokuratury, a być może brak zaufania także do służb specjalnych w Polsce, do sił zbrojnych w Polsce, bo także nad tymi resortami, według słów marszałka Terleckiego, pan prezes Kaczyński miałby sprawować taki nadzór”.
Co zrobi Solidarna Polska?
Odnosząc się do pytania o ewentualne tworzenie przez Zbigniewa Ziobrę partii prawicowej wokół Solidarnej Polski, gdyby nie zdecydował się na podpisanie nowej umowy koalicyjnej z PiS, Kulesza stwierdził, że nie widzi potrzeby tworzenia prawicowej partii w Polsce, gdyż „jedną prawicową partię w Polsce mamy”.
– Z tych partii, które są w polskim parlamencie tą partią jest Konfederacja. Inne partie czasem udają ugrupowania prawicowe. Nie będę doradzał panu ministrowi Zbigniewowi Ziobrze, ale chciałbym przypomnieć, że tworzy on od pięciu lat koalicję z Prawem i Sprawiedliwością i odpowiada za wszystko, co się w Polsce od pięciu lat dzieje, także za te rzeczy, które absolutnie nie mają nic wspólnego z ideową prawicą – oświadczył Kulesza.