Równi i równiejsi? Sanepid ulgowo potraktował uczestników tęczowej gali z Adamem Bodnarem

LGBT/Adam Bodnar. Foto: PAP
Adam Bodnar. Foto: PAP
REKLAMA

Założona przez Roberta Biedronia Kampania Przeciw Homofobii 27 września zorganizowała w jednym z warszawskich klubów galę wręczenia nagród w plebiscycie Złotej Korony. Udział w niej wziął m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Dwa dni później jego biuro poinformowało, że jest zakażony koronawirusem. Instytut Ordo Iuris zwrócił uwagę, że sanepid pominął w tej sprawie zdjęcia i nagrania, na których widać, że uczestnicy gali nie przestrzegają reżimu sanitarnego. Podjął interwencję w tej sprawie.

Jak informuje Ordo Iuris, sprawę do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej zgłosił mężczyzna, który obejrzał w internecie transmisję z gali KPH. Sanepid jednak w odpowiedzi zwrócił się do niego z prośbą o… podanie numerów kontaktowych do uczestników imprezy. Gdy stwierdził, że ich nie posiada, Stacja poinformowała go o przeprowadzeniu wywiadu epidemiologicznego.

Sanepid oparł jednak swoje ustalenia wyłącznie na informacjach pozyskanych od organizatorów wydarzenia. Ci twierdzą, że wszelkie procedury sanitarne podczas gali zostały dopełnione. Zdaniem sanepidu uczestnicy m.in. podczas gali mieli założone maseczki i zachowywali pomiędzy sobą bezpieczny dystans.

REKLAMA

Mężczyzna, który zgłosił sprawę, przesłał jednak Inspekcji Sanitarnej zdjęcia z wydarzenia, na których wyraźnie widać, że uczestnicy gali – w tym Adam Bodnar – nie zachowywali odpowiednich procedur. Chodzi m.in. o pozowanie do wspólnego zdjęcia na ściance. Ponadto mężczyzna podkreślił, że organizator gali podczas wywiadu epidemiologicznego podał sanepidowi nieprawdziwe informacje. Wskazał też na konieczność zawiadomienia organów ścigania w tej sprawie.

Warszawscy urzędnicy sanitarni stwierdzili jednak, że w ich ocenie wyjaśnienia składane przez Bodnara i innych uczestników imprezy „należy uznać za wiarygodne”. Na tym zakończyli postępowanie. Nie zareagowali również na uwagę o konieczności zawiadomienia prokuratury o składaniu fałszywych oświadczeń przez organizatora.

Mężczyzna, który zgłosił galę do sanepidu, postanowił jednak udać się do Instytutu Ordo Iuris. Tamtejsi prawnicy podjęli interwencję w Głównym Inspektoracie Sanitarnym. Wskazali, że sanepid zaniedbał procedury, ignorując dowody świadczące o naruszeniu reżimu sanitarnego.

W tej sprawie razi przede wszystkim pominięcie przez warszawską inspekcję sanitarną dostarczonych przez internautę dowodów naruszenia zasad dystansu społecznego w sytuacji, gdy jeden z uczestników gali dwa dni później uzyskał pozytywy wynik testu na obecność koronawirusa. Poprzestanie na wyjaśnieniach organizatora było zupełnie niewystarczające i mogło narazić wiele innych osób obecnych na gali oraz kolejne osoby na zakażenie wirusem wskutek nieobjęcia uczestników wydarzenia testami i kwarantanną. Po otrzymaniu całej korespondencji poprosiliśmy o interwencję Głównego Inspektora Sanitarnego, który jest organem wyższego rzędu wobec warszawskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej – przekazał Witold Łukasik z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Źródła: ordoiuris.pl/YouTube

Komedia, tragedia i dramat. Pościg policji i wojska za człowiekiem bez maseczki. Setki osób osób odmówiły przyjęcia mandatu [VIDEO]

REKLAMA