
Programy socjalne nie przynoszą rezultatów i nie przekonują Polaków do reprodukcji. Dlatego PiS myśli o sięgnięciu po bat podatkowy dla bezdzietnych.
Któż mógłby się tego spodziewać. Program 500+ zawiódł na całej linii. Wskaźniki demograficzne w Polsce pod rządami PiS są najgorsze od lat.
Jak wskazuje Gazeta.pl władza zamierza sięgnąć po rozwiązania podatkowe. Minister Marlena Maląg na razie nie podała szczegółów, ale podejrzenia padają na bykowe…
– Będziemy rozmawiali o tych rozwiązaniach, które mogą się przyczynić na trwale, aby odwrócić sytuację demograficzną. Jest ona potężnym wyzwaniem, tego nie da się zrobić w jedną kadencję. To programy wieloletnie. Nasz program Rodzina 500 Plus, program Dobry Start, ale także wsparcie instytucjonalne budowy żłobków jest realizowane. To są miliardy złotych – przekonywała minister rodziny i polityki społecznej.
Maląg zapowiedziała, że by to zmienić, planowane są zmiany w polityce mieszkaniowej oraz podatkowej. Ponadto stwierdziła, że polityka podatkowa będzie „istotnym czynnikiem”, a premier Mateusz Morawiecki ma ogłaszać nowe rozwiązania „korzystniejsze” dla rodzin z dziećmi.
– Natomiast cały czas trwają prace, aby rozwiązania były jeszcze bardziej efektywne, aby zachęcać młodych ludzi do zakładania rodzin – dodała Maląg.
Mimo, że z ust minister Maląg nie pada słowo „bykowe”, to możliwe, że „zmiany podatkowe”, o których mówi, mogą dotyczyć tego typu daniny. Bykowe obowiązywało w PRL i był to podatek pobierany od osób bezdzietnych, nieżonatych i niezamężnych (początkowo obciążono nim osoby, które ukończyły 21. rok życia, później, po zmianie prawa, podatek ten płaciły osoby od 25. roku życia).
O przywróceniu bykowego rozważało niedawno MSWiA. Jednak badania pokazywały, że Polacy są przeciwni takiemu rozwiązaniu.
W 2019 roku popierało go zaledwie 16 proc. Polaków.
Źródło: Gazeta.pl