
– Największą porażką jest zalecenie zaprzestania wykonywania procedur planowych – mówi dr Kuba Sienkiewicz, lider „Elektrycznych gitar” i doktor nauk medycznych, z wykształcenia neurolog. Opowiada też, jak czuł się po przyjęciu szczepionki AstraZeneca.
Sienkiewicz w życiu łączy dwie funkcje – jest neurologiem praktykiem, przyjmuje zarówno na NFZ, jak i prywatnie, a w wolnych chwilach wokalistą i gitarzystą „Elektrycznych gitar”. Z powodu obostrzeń przez ostatni rok nie koncertuje i skupia się na praktyce lekarskiej.
Sienkiewicz został niedawno zaszczepiony przeciwko koronawirusowi preparatem AstraZeneca. W rozmowie z „Wprost” opowiada, jak fatalnie czuł się przez następne dni.
– Proszę mi życzyć, żeby druga dawka szczepionki mnie tak nie powaliła jak pierwsza. To były trzy dni wyjęte z życia – mówi Sienkiewicz.
Czy wg muzyka i lekarza należy, wzorem innych krajów, wstrzymać podawanie szczepionki AstraZeneca? Niekoniecznie.
– Uważam, że należy trzymać się ustaleń WHO i specjalistów. Jeśli jest decyzja, że w Polsce szczepionki się nie wycofuje, to tego się trzymajmy. Nie ma sensu uprawiać dodatkowej propagandy – uważa.
Dr Sienkiewicz wskazuje, że z polską służbą zdrowia od lat było źle, a przez ostatni rok tylko się pogorszyło.
– Mnie, jako neurologa, boleśnie denerwuje wciąż zdarzająca się sytuacja, kiedy chory przywieziony przez pogotowie pod hasłem „udar mózgu” czeka godzinami w SOR na przyjęcie do odpowiedniego oddziału i leczenie, jakby cała dotychczasowa promocja tzw. szybkiej ścieżki dla udaru nie istniała. Nadal coś jest nie tak z organizacją pracy, a pandemia pogorszyła wydolność służby zdrowia – mówi.
– Największą porażką jest zalecenie zaprzestania wykonywania procedur planowych w sytuacji, kiedy tyle wysiłku organizacyjnego i finansowego włożono w szpitale jednoimienne i tymczasowe. Przecież to wszystko było po to, by pacjenci z COVID-19 jak i ci, którzy na to nie chorują, mieli normalną diagnostykę i leczenie. Okazuje się, że to jednak było po nic – dodaje lider „Elektrycznych gitar”.
Zachęca jednak, by żyć zgodnie z zasadami reżimu sanitarnego, ale w miarę „normalnie”. – My się normalnie spotykamy – mówi o swojej rodzinie Sienkiewicz.
Źródło: Wprost