
Polityczny teatr, przedstawienie dla ludu musi trwać w najlepsze. POPiS zaczął właśnie nawzajem porównywać się do talibów.
Największe partie polityczne w Polsce co jakiś czas wrzucają pewien temat do debaty publicznej, a następnie zaciekle o nim dyskutują, starając się podkreślić, jakie to dzielą ich różnice.
Dziś na tapecie jest sytuacja w Afganistanie, więc strony (pozornego) politycznego sporu spod znaku POPiS-u zaczęły się nawzajem porównywać do talibów.
Zaczęła Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej, która nie zgadza się z wprowadzonym stanem wyjątkowym w pasie przygranicznym z Białorusią, a wcześniej latała przy tejże granicy i utrudniała pracę służbom.
Jachira wyszła na mównicę Sejmową i porównała ludzi związanych z PiS do talibów.
– Ci ludzie (imigranci na granicy polsko-białoruskiej – red.) uciekali przed fanatyzmem religijnym i mają pecha, że na drodze do wolnego świata stanęła im fanatyczna Polska, bo czym się różni minister Czarnek, Wąsik, Ziobro czy Rydzyk od talibów? – pytała, podobno na serio, Jachira.
Nie ona jedna na takie porównanie wpadła. Gdy przemawiała w Sejmie, drukarnie pracowały już pełną parą, by wydać przekaz środowiska związanego z PiS.
Wychwalająca na każdym kroku rząd PiS „Gazeta Polska” na okładkę tygodnika wzięła niedawny Campus Polska organizowany przez Rafała Trzaskowskiego i spółkę, a przede wszystkim sławną wypowiedź Sławomira Nitrasa o „piłowaniu katolików”. I porównała PO do talibów.
Przedstawienie dla ludu ma trwać. Ludzie mają się wzajemnie kłócić i wyzywać na wszelkie możliwe sposoby. Aktualnie akurat od talibów, aż nie przyjdzie jakiś modniejszy temat.
