
79-letni były wikariusz kościoła anglikańskiego zakochał się w 54-lata młodszym mężczyźnie z Rumunii, którego poznał na portalu społecznościowym. Philip Clements tak uzależnił się od swojego kochanka, że zdecydował się sprzedać własny dom by kupić Florinowi Marinowi mieszkanie w stolicy Rumunii.
Jak podaje Daily Mail ksiądz, który poślubił rumuńskiego modela został bezdomny i totalnie się załamał po tym jak został porzucony przez partnera. Rozwód i rozstanie poprzedziło oddanie wcześniej kupionego przez księdza mieszkania w Bukareszcie młodemu małżonkowi.
Emerytowany wikary Philip Clements ożenił się z Florianem Marinem po dłuższej korespondencji na portalu randkowym. Anglik był tak zakochany, że dla swego małżonka sprzedał za ponad 200 tys. funtów swój dom w Kent i kupił mieszkanie w Bukareszcie.
Kilka dni po tym, jak pan Clements przekazał Marinowi klucze do nowego mieszkania w Bukareszcie, doszło do sprzeczki i rozstania.
Pastor który, najpierw wziął pod dach bezdomnego Rumuna nagle sam stał się bezdomnym. Pan Clements wrócił do Wielkiej Brytanii z pustymi rękami i teraz musi polegać na gościnności przyjaciół.
Para wystąpiła przeciwko nauczaniu kościoła anglikańskiego, które zakazują małżeństw osób tej samej płci i wybrali się na cichą ceremonię do Ramsgate Register Office w kwietniu tego roku.
Jak podaje Daily Mail, na początku życie małżeńskie miało się całkiem dobrze, jednak trwało to tylko krótką chwilę. Po przyjeździe do Rumunii emeryt mówił, że nie czuję się dobrze w tym kraju, w którym nie miał przyjaciół i nie umiał porozumieć się w rumuńskim języku.
–„Florin spędzał dużo czasu wychodząc wieczorami na dyskoteki i przyjęcia. Często kładł się spać bardzo późno, czasem nawet o 5. rano rano po nocnym eskapadach czy oglądaniu filmów i seriali do późna.”
-„Powiedział mi, że nie wolno mi było z nim chodzić do klubów. Bo mówił „to nie jest miejsce dla starych ludzi”. Było mi przykro, i nie akceptowałem tego co robi, ale jednak ufałem mu.”
Ku uldze swoich przyjaciół w Wielkiej Brytanii, którzy błagali pana Clementsa, aby wrócił do domu, postanowił on przylecieć do ojczystego kraju 24 września.
Jak wyglądała sprawa z mieszkaniem? Były wikary pierwotnie zakupił je w Bukareszcie na swoje imię, ale po namowach młodego małżonka zamieścił u notariusza także nazwisko pana Marina. Zrobił to kilka dni przed ich rozstaniem.
Tak tłumaczy swoją decyzję o przekazaniu mieszkania.
-„Kiedy wszystko szło dobrze, chciałem, żeby Marin miał poczucie bezpieczeństwa, kiedy umrę. Będę mięć w końcu 80 lat w przyszłym roku.”
Jak twierdzi były ksiądz daje jeszcze szanse młodemu małżonkowi bo jak twierdzi: Każdemu trzeba dać drugą szansę. Jak twierdzi on nie chce rozwodu.
Wolność24/ Daily Mail
Zobacz też: To jest bohater! Gołymi rękami rozbijał lód aby uratować uwięzioną w rzece kobietę [VIDEO]