
Marszałek województwa zachodniopomorskiego przywraca pracę zdalną, ale tylko dla zaszczepionych. Twierdzi, że w ten sposób będzie chronił zaszczepionych urzędników przed zakażeniem koronawirusem. Czyżby szczepionka chroniła niewystarczająco?
Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, zadecydował, że podlegli mu niezaszczepieni pracownicy muszą pracować w biurze, a zaszczepieni mogą pracować zdalnie.
Geblewicz twierdzi, że jego decyzja wynika z „logiki”.
– Nasze rozwiązanie nie ma charakteru restrykcyjnego. Wynika z logiki – osoby, które bez wyraźnych przeciwwskazań medycznych nie chcą się szczepić, nie traktują ryzyka zakażenia poważnie. Stąd dla nich praca zdalna jest rozwiązaniem bezcelowym. Liczę też na to, że takie rozwiązanie będzie stanowić dodatkową motywację dla niezaszczepionych, co w efekcie zwiększy bezpieczeństwo pracowników – wyjaśnia swój tok rozumowania.
Marszałek, zgodnie z prawem, nie ma jednak możliwości sprawdzenia, który z pracowników jest zaszczepiony. Zadecydował zatem, że ci, którzy chcą pracować zdalnie, dostaną taką możliwość, ale po przedstawieniu certyfikatu zaszczepienia przeciwko COVID-19.
Geblewicz uważa także, że w ten sposób chroni osoby odpowiedzialne, które się szczepią.
– Nie mamy wyjścia, musimy sami chronić odpowiedzialnych. Dlatego od poniedziałku wprowadzam rozwiązania dla zaszczepionych, umożliwiając ochronę dla nich i ich bliskich. Pandemia przybiera na sile i musimy działać natychmiast – podsumowuje Geblewicz.
CZYTAJ TAKŻE:
- Wymuszanie szczepień na pracownikach. W Polsce to już plaga
- Gdańsk. Stu medyków odsuniętych od pracy, bo nie zaszczepili się przeciwko covid. W szpitalu zaczyna brakować personelu