
Dramatyczne ale dobre wiadomości z nocnej akcji w Himalajach. Będący kontakcie ze swoją partnerką Elizabeth Revol Ludovic Giambiasi poinformował, że zespół ma niewiele czasu na sprowadzenie Francuzki z w dół, gdyż nad Nanga Parbat nadciąga burza śnieżna. Napisał też jednak, że udało się jej uruchomić powtórnie telefon i wysłać wiadomość.
„Ratunek postępuje, jesteśmy pewni. Adam & Denis-5900 do 18.40 czasu francuskiego, bardzo szybko. Mamy łaczność z zespołami ratunkowymi przez telefony satelitarne” – napisał na Facebooku Giambiasi
„Elisabeth była w stanie wysłać mi nową wiadomość (być może dlatego, że cieplej, w kocu, pozwoliło to jej znaleźć trochę baterii, tylko tyle żeby wysłać mi sms). „Ciągle idę na dół, proszę jutro o helikopter”. Kobieta ma poważne odmrożenia lewej nogi.
„Przygotowaliśmy wszystko do leczenia Elizabeth. Po pierwszym przystanku w szpitalu w Islamabadzie zostanie natychmiast odesłana do Francji do szpitala, który specjalizuje się leczeniu odmrożeń” – pisze Giambiasi. Francuz jest dobrej myśli, jednak wie, że wyścig z czasem musi zostać wygrany.
„Pogoda jest na razie jest dobra. Musimy jednak ewakuować wszystkich przed 11. rano, bo nadchodzi burza śnieżna” – pisze Giambiasi.
Oznacza to, że Revol powinna zostać odnaleziona jeszcze przed świtem, aby był czas na jej sprowadzenie do bazy. Ze względu na stan jej stopy będzie musiała być ewakuowana przez Bieleckiego i Urubkę za pomocą lin. Chyba, że pogoda będzie na tyle dobra, że helikopter będzie mógł wylądować na wysokości powyżej 6 tysięcy metrów i zabrać całą trójkę.
Jeśli okazałoby się, że są kłopoty z ewakuacją Revol przez Adama i Denisa, a śmigłowiec nie mógłby wylądować, zagrożone byłoby życie całej trójki.
Niestety, jeśli informacje o burzy się potwierdzą, czasu na dotarcie do znajdującego się na wysokości 7280 metrów Tomka Mackiewicza już nie będzie. Polak najprawdopodobniej już nie żyje.