
W 2015 roku podatki w Polsce zaczęły rosnąć i szybko wyprzedziliśmy pod tym względem takie państwa jak m.in. Czechy, Węgry, czy Estonia.
„Podatki w Polsce wzrosły po 2015 roku najmocniej w całej UE” – informuje portal Obserwator Gospodarczy. W tekście czytamy, że według „danych Eurostatu, podatki i składki społeczne stanowiły w 2021 roku 37,7% PKB naszego kraju. Dane GUS sugerują, że PKB Polski w 2021 roku wyniósł 2,62 biliona złotych. Oznacza to, że rząd zabrał nam w 2021 roku blisko bilion złotych„.
Portal zauważa, że obecnie porównując się do innych państw, Polska jest w czołówce najwyższych podatków na świecie. Na tle Europy natomiast jesteśmy w środku stawki. Z tym, że przed nami są państwa bardzo bogate, jak np. Dania lub Francja.
„Podatkowym liderem jest Dania, gdzie stanowią one aż 48,8% PKB. Drugie miejsce z wynikiem 47% przypadło Francji. Podium zamyka Belgia, gdzie podatki stanowią 46% PKB. Za Belgią uplasowała się Austria (43,7%), Włochy (43,6%) i Szwecja (43,5%). Przed Polską znalazły się jeszcze: Finlandia, Niemcy, Grecja, Holandia, Luksemburg, Hiszpania i Słowenia” – czytamy.
I choć podatki rosną w całej Europie, to – jak zauważa autor tekstu – Polska należy „do liderów wzrostu obciążeń podatkowych”.
W 2021 roku większe wzrosty podatków od tych w Polsce odnotowano jedynie w Hiszpanii, na Słowacji, w Niemczech, na Litwie i Cyprze.
Ogromny wzrost podatków w Polsce możemy liczyć od 2015 roku – data nieprzypadkowa, bo wtedy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość. Licząc wzrosty od tamtego momentu Polska jest liderem podnoszenia podatków swoim obywatelom, a dorównuje jej jedynie Hiszpania. Podatki wzrosły nad Wisłą 4,3 p.p. PKB – mowa tu o 110 mld złotych odebranych polskim obywatelom.
Polska jest obecnie najbardziej „chciwym” – czyli zabierającym pieniądze swoim obywatelom – państwem w regionie. Na wstydliwe pierwsze miejsce państwa-krwiopijcy wysunęliśmy się pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Tak bardzo z Polaków nie zdzierał ani rząd socjaldemokraty Tuska, ani nawet lewicowe rządy SLD.