Reprezentanci Polski wrócili do kraju. Nie spotkali się z czekającymi na lotnisku kibicami [VIDEO]

Reprezentanci Polski wrócili do kraju po mundialu w Katarze. Nie wszyscy przylecieli do Warszawy - część udała się na wakacje lub do swoich klubów.
Reprezentanci Polski wrócili do kraju po mundialu w Katarze. Nie wszyscy przylecieli do Warszawy - część udała się na wakacje lub do swoich klubów. / Fot. TVP Sport/screen
REKLAMA

Piłkarska reprezentacja Polski, która w 1/8 finału mundialu uległa Francji 1:3, w poniedziałek wieczorem wylądowała na lotnisku w Warszawie. W hali czekali kibice, ale piłkarze do nich nie wyszli.

Na pokładzie czarteru było tylko 13 z 26 powołanych kadrowiczów oraz bramkarz Kacper Tobiasz (nie był zgłoszony do turnieju).

REKLAMA

Pozostali udali się bezpośrednio z Kataru na wakacje lub do swoich klubów. Wśród nich czołowi zawodnicy kadry, m.in. kapitan Robert Lewandowski, który rozpoczął już urlop, a także Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak.

Samolot z kadrowiczami wylądował na wojskowej części lotniska Warszawa-Okęcie. W hali przylotów na piłkarze czekali kibice, w tym sporo dzieci. Nikt jednak nie zdecydował się do nich wyjść.

Tłumaczono to tak, że dla przylotów wojskowych przewidziany jest inny budynek i właśnie nim reprezentanci wyszli z lotniska. Ponadto o takim scenariuszu, że piłkarze nie wyjdą do fanów, informowano jeszcze przed wylotem z Kataru.

Wielu zgromadzonych na lotnisku Chopina czuło się jednak rozczarowanych, gdyż oba budynki ze sobą sąsiadują, a dla chcącego nic trudnego i kilkanaście minut dla kibiców raczej nie zaburzyłoby kadrowiczom czy sztabowi wieczoru.

Oburzeni byli także dziennikarze, bo nikt z kadry nie chciał z nimi rozmawiać po wylądowaniu w Warszawie. Przekazano, że konferencja prasowa była dzień wcześniej i wtedy był czas na zadawanie pytań.

Polscy piłkarze po raz pierwszy od 1986 roku wystąpili w 1/8 finału MŚ, ale nie brakuje głosów krytyki. Głównie ze względu na zaprezentowany przez Polskę styl – był wprawdzie skuteczny, ale dość siermiężny. Tuż po odpadnięciu z mundialu wybiło także szambo – finansowe. Okazuje się, że premier Mateusz Morawiecki obiecał piłkarzom specjalną premię w wysokości 30 mln zł za wyjście z grupy, a wewnątrz drużyny trwały spory o podział tych pieniędzy.

W najbliższych dniach prezes PZPN Cezary Kulesza spotka się z selekcjonerem Czesławem Michniewiczem. Decyzja ws. przyszłości tego drugiego w kadrze narodowej powinna zapaść do końca roku.

Awantura o kasę w reprezentacji Polski. Obietnica Morawieckiego zmąciła spokój [VIDEO]

REKLAMA