Awantura o kasę w reprezentacji Polski. Obietnica Morawieckiego zmąciła spokój [VIDEO]

Robert Lewandowski i Czesław Michniewicz. / Fot. PAP/EPA
REKLAMA

Nie minęła pełna doba od odpadnięcia reprezentacji Polski z mistrzostw świata w Katarze, a już wybija szambo. Finansowe. 

PZPN od lat ma ustalony system premii dla piłkarzy występujących w reprezentacji Polski. Za sam awans do mistrzostw świata drużyna otrzymała 3 mln dolarów do podziału, a za wyjście z grupy zawodnikom przypadnie dodatkowo 1,6 mln w amerykańskiej walucie (to 40 proc. z 4 mln USD, jakie otrzyma PZPN od FIFA za awans z grupy).

REKLAMA

Sposób podziału nagród uzależniony jest od minut spędzonych przez piłkarzy na boisku. System nie pomija też tych, którzy w kadrze się znaleźli, ale na boisku nie zameldowali. Wszystko jest więc klarowne i jasne od A do Z.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Tuż przed wylotem do Kataru z piłkarzami – dla ładnych obrazków w TV – spotkał się premier Mateusz Morawiecki. I rzucił, że w przypadku awansu z grupy, rząd z pieniędzy wszystkich Polaków, przeznaczy sowitą premię – aż 30 milionów złotych.

Pieniądze te nie mają przepłynąć przez PZPN, tylko pochodzić bezpośrednio ze środków rządowych (czyli nas wszystkich). To sprawia, że pieniądze obiecane przez Morawieckiego zburzyły spokój w drużynie. Zaczęły się ostra gra o to, jak pieniądze podzielić.

CZYTAJ WIĘCEJ: Morawiecki miał obiecać premię polskiej reprezentacji. Gigantyczne pieniądze za wyjście z grupy

Lewandowski i Michniewicz o pieniądzach

„Dzieli nas kasa” – tak sytuację podsumował red. Michał Białoński z portalu interia.pl, który opisuje kulisy walki o pieniądze wewnątrz reprezentacji.

O podziale kasy mieli rozmawiać przede wszystkim selekcjoner Czesław Michniewicz i kapitan kadry Robert Lewandowski. Według tej relacji Lewandowski chciał, żeby pieniądze dostali tylko ci, którzy grali na mundialu. Michniewicz z kolei chciał, by 5 proc. z puli powędrowało do sztabu.

To było jak rzucenie kiełbasy zgłodniałym psom. Nic dziwnego, że zaczęli się o nią (kasę – red.) gryźć – to opinia anonimowej osoby z wewnątrz kadry, którą cytuje interia.pl.

Podobnie sprawę przedstawia „Przegląd Sportowy”, wskazuje jednak inne liczby. O ile wg interia.pl, Michniewicz chciał dla sztabu trenerskiego 5 proc. (czyli 1,5 mln przy założeniu premii 30 mln zł, choć niektóre wersje mówią, że Morawiecki obiecał nawet 50 mln zł), tak wg „Przeglądu Sportowego” Michniewicz miał proponować dla siebie i sztabu 10 mln zł.

„Według naszych informacji, Michniewicz powiadomił piłkarzy, że zgodnie z umową 10 mln zł z całej kwoty zostanie przeznaczone dla ludzi ze sztabu. Wtedy zaprotestował Lewandowski, stwierdzając, że ustalenia między nimi były inne – dla sztabu miało iść tylko 5 mln zł” – czytamy w „PS”.

Nie wiadomo, która wersja jest bliższa prawdy, ale faktem jest, że kadra toczyła wewnątrz ostry spór o kasę obiecaną przez Morawieckiego.

Rządowa wersja o premii

Tymczasem gdy informacja o premii wyszła na jaw, powstało przede wszystkim pytanie, w jakim trybie i z jakich funduszy Morawiecki chce wypłacić 30 mln zł. Bo raczej nie ze swoich pieniędzy.

CZYTAJ TAKŻE: Mentzen o premii dla piłkarzy: „Jeżeli Morawiecki sprzeda wszystkie swoje działki, to…”

Rzecznik rządu Piotr Müller próbował odnieść się do tej kwestii na konferencji prasowej. No właśnie, próbował – bo pomimo kilku pytań, nie udzielił konkretnej odpowiedzi, czy Morawiecki obiecał piłkarzom 30 mln zł za awans z grupy.

Rozmawiali o większym wsparciu dla polskiej piłki nożnej, ale jednocześnie premier faktycznie wskazał, że warunkiem takiego dodatkowego wsparcia jest awans z grupy. Chcemy wesprzeć polską piłkę nożną w taki sposób, żeby powstał specjalny fundusz, który będzie zajmował się – co ważne – rozwojem, szkoleniem dzieci, które grają w piłkę nożną, budową nowej infrastruktury, nowymi technologiami w sporcie, kwestiami rozwoju polskiej reprezentacji – twierdzi Müller.

Pytany o szczegóły tego funduszu Müller wskazał, że „będzie on zasilany z różnych źródeł, w tym także z budżetu państwa”.

To są środki finansowe, które są potrzebne, na rozwój młodzieży czy infrastruktury. Mogę powiedzieć, że z samego budżetu państwa będzie to kwota wyższa. Natomiast jeśli PZPN chce podjąć jakieś swoje decyzje co do kwestii nagród, to oczywiście może je podjąć, to kwestia PZPN, który też ma swój budżet – oświadczył.

Wszystko wygląda na próbę gaszenia pożaru i wymyślania naprędce odpowiednich teorii mających jakoś wybielić Morawieckiego. A przecież nonsensem byłoby obiecywanie premii dla młodzieży za występy reprezentacji na mundialu.

Fragmenty spotkania Morawieckiego z drużyną przed wylotem do Kataru zostały jakiś czas temu opublikowane przez portal „Łączy nas piłka”. Morawiecki na nagraniu nie rzuca konkretnymi kwotami, ale o rzeczonej premii mówi tak: – Wierzę w was, będziecie na pewno dawali z siebie wszystko, a my tu z panem trenerem zapewnimy, że jak się uda, to żeby była naprawdę dobra nagroda.

Selekcjoner Francji zaskoczony grą Polaków. „Nie było łatwo, ponieważ…”

 

REKLAMA