Przycięła jego drzewo to ją zadźgał nożem. Brutalne morderstwo na Podlasiu

REKLAMA

Brutalne morderstwo na Podlasiu. Jan M. oskarżony jest o bestialskie zamordowanie sąsiadki. Ponoć do tragedii doszło gdy kobieta przycięła jego ukochane drzewo. „Wygląda, jak zaplanowane, wyrachowane morderstwo” – mówi jeden z mieszkańców gminy Czyże.

Jak ustalił program TVN „Uwaga” dla podejrzanego o zabójstwo Jana M. drzewo to nie był zwyczajny dąb. Jak sam mówi wiązała się z nim rodzinna historia. 70 lat temu miał on dostać sadzonkę od swojego ojca. Sam dąb, przez lata mocno się rozrósł, jego gałęzie przeszły na drugą stronę, czyli na działkę Pani Ireny. Niepozornie drzewo stało się przyczyną sąsiedzkiego sporu i nadchodzącej tragedii.

REKLAMA

Czytaj też: Polska Fundacja Narodowa kupiła jacht! Teraz będą sobie pływać przez 2 lata. Koszt zwala nóg

Syn oskarżonego o zamordowanej sąsiadce nie ma dobrego zdania.

„Cały czas mówiła, że zniszczy drzewo i ojca. Pryskała. Nie wiem, czy roundupem, czy czymś innym. Ale obok siatki rosły chwasty. I po drzewku. A dalej zarośnięte całe podwórko”. 

Dodaje, że sytuacja z ogniskiem jeszcze pogorszyła sąsiedzkie relacje.

-„Było na pięć metrów. Z orzecha włoskiego woziła liście, kwiaty z ogródka. Paliła i się śmiała. Podszedłem i powiedziałem: Irena, tak koło drzewa się nie robi. Trochę dalej się odsuń. Mówiłem: zadzwonię na policję. A ona: dzwoń sobie” – relacjonuje syn zatrzymanego.

Dzieci Ireny nie mają wątpliwości, że źródło konfliktu leżało po stronie Jana M.

-„Zatarg? To głównie żona i morderca. To nawiedzona kobieta. Jakieś czary odprawiała, jakieś kamienie rzucała na podwórko” – mówi dziennikarzom programu „Uwaga” Łukasz, syn zamordowanej.

Pani Irena wielokrotnie skarżyła się dzieciom na przerastające na jej podwórko drzewo.

-„Spadały żołędzie, trzeba było je uprzątać. Podobno dąb jest tak rozłożysty, tak korzenie poszły po sadzie, że drzewa nam nie owocowały. I liście. Gleba gniła, wszystko trzeba było na bieżąco sprzątać” – opowiada Agnieszka, córka zamordowanej.

Pani Irena przez ostatni rok zabiegała o przycięcie dębu. Jan M. stanowczo się temu sprzeciwiał. Widząc na działce sąsiadki podnośnik i pilarzy przycinających drzewo nie wytrzymał. Doszło do najgorszego.

-„Jeden z mężczyzn na podnośniku spojrzał na dół i zobaczył, że pokrzywdzona leży na ziemi. A obok niej stoi Jan M. Zjechali. Wtedy Jan M. podbiegł i zaczął w ich kierunku wymachiwać nożem” – relacjonuje Jan Andrejczuk z Prokuratury Rejonowej w Hajnówce.

Pilarze bronili się, na początku przy użyciu gałęzi, a następnie przy użyciu piły spalinowej.

-„Jan M. podbiegł ponownie do leżącej i zadał jej, co najmniej trzy ciosy nożem. Następnie przeskoczył przez płot i uciekł do domu. Tam przebywał do czasu przyjazdu policji” – uzupełnia Andrejczuk.

Z relacji prokuratury wynika, że Jan M. spokojnie czekał na przyjazd służb.

-„W czasie oględzin zabezpieczono kilka noży kuchennych. Żaden z tych noży nie miał śladów krwi. W misce znajdowała się woda, koloru brunatnego, co może wskazywać, że jest zabarwiona krwią” – opowiada prokurator Andrejczuk.

-„Pracuję w prokuraturze ponad 20 lat i nie spotkałem się nigdy z taką zbrodnią. Również od innych prokuratorów nie słyszałem, aby doszło do zabójstwa z takiego powodu” – przyznaje Andrejczuk.

-„Wygląda, jak zaplanowane, wyrachowane morderstwo” – mówi jeden z mieszkańców. Zdaniem wójta, po tym wydarzeniu miejscowość stała się inna.

-„To uświadamia mieszkańcom, że warto szukać porozumienia z sąsiadem. Takich sytuacji jest wiele na terenie gminy, ale z reguły są rozwiązywane” – zaznacza Jerzy Wasiluk, wójt gminy Czyże.

Przeczytaj też: Zaczyna się! Amerykańscy senatorzy apelują do Morawieckiego: „Przyjmijcie jak najszybciej ustawę sprawiedliwą dla Żydów”

Nczas.com/ Wprost/ uwaga.tvn.p

REKLAMA