Katastrofa samolotu. Załoga miała zbadać sytuację w Ohio. Nikt nie przeżył

Miejsce katastrofy samolotu w Arkansas.
Miejsce katastrofy samolotu. / Zdjęcie: Twitter/ADG
REKLAMA

Wydarzenia w amerykańskim stanie Ohio wciąż są przedmiotem wielu dyskusji i domysłów. Ponad dwa tygodnie temu wyciekły trujące chemikalia, niedawno nastąpiła eksplozja w fabryce metali. Na miejsce wybierali się eksperci, by zbadać sytuację. Samolot jednak rozbił się tuż po starcie. Nikt nie przeżył katastrofy.

Na początku lutego w Ohio wykoleił się pociąg transportujący m.in. chlorek winylu. Pojawiają się doniesienia o skażeniu pobliskiej rzeki i śniętych rybach w promieniu nawet 100 kilometrów od miejsca katastrofy. Tymczasowo ewakuowano pobliską ludność. Przez długi czas podawano jednak jedynie zdawkowe informacje, co rodziło liczne spekulacje.

REKLAMA

W ostatnich dniach z kolei w fabryce metali Cleveland nastąpiła eksplozja, w wyniku której jedna osoba zginęła, a kilkanaście zostało rannych.

Obie sytuacje miała zbadać firma CTEH z Arkansas. Wysłała pięcioosobową załogę do Ohio. Niestety, tuż po starcie z miejscowego lotniska samolot runął na pobliskie zalesione tereny i stanął w płomieniach. Nikt nie przeżył wypadku. Firma podała do wiadomości publicznej personalia ofiar.

Wszystkie ofiary, w tym pilot, to pracownicy wspomnianej firmy zajmującej się doradztwem w zakresie ochrony środowiska. Nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy. Nie wykluczone, że złe warunki atmosferyczne. Nie brakuje jednak teorii, oczywiście niepotwierdzonych, że katastrofa nie była przypadkiem, a chodziło o to, by fachowcy nie badali tego, co stało się w Ohio.

Drugi Czarnobyl? Chcą to zamilczeć? Katastrofa w Ohio, wykolejony pociąg i wybuchające chemikalia. Dziennikarz aresztowany podczas relacji [FOTO/VIDEO]

 

REKLAMA