Takiej wielkiej damie klasa turystyczna nie odpowiada. Ona musi się wozić najdroższą. Za nasze pieniądze [VIDEO]

Ana Maria Anders. Foto: PAP/Adam Guz
Ana Maria Anders. Foto: PAP/Adam Guz
REKLAMA

„Fakt” ujawnił, że podróże pani senator Anny Marii Anders kosztowały ponad 600 tys. zł. Dokładnie 611.625 zł. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że obecna kadencja parlamentarna niedawno minęła półmetek.

Senator Anders jest pełnomocnikiem premiera ds. dialogu międzynarodowego, więc w jej przypadku częste podróże nie są tak bulwersujące niż innych posłów.

REKLAMA

Jednak większym problemem niż te wydatki jest postawa pani senator.

Pani senator nie tylko, nie zadeklarowała ograniczenia tych bardzo dużych wydatków, ale też dała odpowiedź, z którą trudno się zgodzić.

Banda zadymiarzy okupuje biuro przepustek w Sejmie. Ściągnęła ich Nowoczesna [VIDEO]

„Mam 67 lat i uważam, że bardzo dobrze wyglądam” – mówiła wyraźnie zdenerwowana Anders dziennikarzowi TVN24. – „Ale mam swój wiek. Ja nie będę latała klasą turystyczną i tak wracała na Senat”.

W czasie, kiedy społeczeństwo dało wyraźnie do zrozumienia klasie politycznej, co sądzi o wygórowanych wydatkach publicznego grosza, taka odpowiedź zostanie uznana za impertynencką i uderzająca w wizerunek PiS, z trudem odbudowujący się po wpadce z nagrodami dla rządu.

Wydaje się, że „ostre mycie głowy” jakie prezes Kaczyński zrobił swoim politykom, w przypadku senator Anders nie przyniosło skutku.

Klasa turystyczna to widać dla pani senator jakieś bydlęce wagony. Taka dama nie może przecież podróżować w tak fatalnych warunkach.

Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” zwyzywał publicznie Macierewicza. Reakcja byłego ministra bezcenna [VIDEO]

Źródło: Fakt24

REKLAMA