Dueholm: Nation of Islam. Murzyńska organizacja, która nie lubi Żydów i osób LGBT. Co na to lewica?

Prenumerata Najwyższego Czasu!

Grupa nienawiści

NOI znalazła się w centrum zainteresowania SPLC z powodu „dziwnej teologii o wrodzonej wyższości Murzynów nad białymi”, „odrzucanej przez mainstreamowych muzułmanów”, jak również retoryki przywódców, która została uznana za „głęboko rasistowską, antysemicką i anty-LGBT”. Inaczej mówiąc: lewicowi eksperci umieścili na niej jedną z najbardziej rozwiniętych i zamożnych organizacji murzyńskich, wspierającą Partię Demokratów. SPLC dodała nawet, że POI jest antykatolicka. Jako przykłady SPLC cytuje wypowiedź Farrakhana z 1984 roku: „Żydzi nie lubią Farrakhana, więc nazywają mnie Hitlerem. Cóż, to dobre nazwisko. Hitler był wielkim człowiekiem (great man). Nie był wielki dla mnie jako Murzyna, ale jako Niemiec”. Farrakhan tłumaczył dalej, że wielkość Hitlera polega na tym, iż „podniósł Niemcy z nicości”. Przy innej okazji przywódca NOI mówił, że „Żydzi zostali powiązani z największym kryminalnym przedsięwzięciem przeciwko całej rasie: Holokaustem Murzynów”, mając zapewne na myśli żydowskich handlarzy niewolników, o których książki wydaje NOI.

Hollywood, Chicago…

SPLC zacytował również inną wypowiedź Farrakhana, w której mówił on o „fałszywych żydach promujących brudy Hollywood”, czyli m.in. lesbianizm i homoseksualizm. Jego wypowiedź mogłaby dziś zyskać większe uznanie z powodu seksskandalu jednego z ważniejszych producentów żydowskiego pochodzenia w Hollywood – Harveya Weinsteina. Jednak w owym czasie Obama oczywiście by się o to nie pokusił. Wtedy nie chciał przyznawać się do żadnej znajomości z Farrakhanem. W trakcie swojej kampanii prezydenckiej był za nią atakowany przez Hillary Clinton, z którą walczył o nominację. Zapytany w 2008 roku przez dziennikarza telewizji NBC Tima Russerta podczas jednej z prezydenckich debat, czy zaakceptował publiczne wsparcie Farrakhana, Obama odparł, że krytykował jego antysemickie komentarze i odciął się od niego. Zapewniał, że formalnie czy nieformalnie niczego razem nie robią. Sugerował, że kojarzenie ich obu musi mieć coś wspólnego z tym, że po prostu obaj mieszkają w Chicago.

Jak słusznie zauważa publicysta „Chicago Tribune” John Kaas, w przeciwieństwie do Demokratów, Republikanie dość szybko krytykują radykalne organizacje prawicowe. Po stronie lewicy ekstremalne grupy często są więcej niż tylko w ciszy tolerowane. Breitbart.com przypomniał np. związek Obamy z byłym członkiem organizacji terrorystycznej Weather Underground Billem Ayersem, u którego przyszły prezydent był na grillu. A wracając do innego znajomego pierwszego afroamerykańskiego prezydenta USA, jego pastora Wrighta… Wright sam przyznał się, że w 1984 roku był razem z Farrakhanem w Libii u Kaddafiego, który wspierał swoimi pożyczkami NOI. No, ale to pewnie nic podejrzanego. W Chicago po prostu wszyscy się znają, chodzą razem na grille i jeżdżą na wakacje… do Libii.

Comments are closed.