Choremu nie chcieli sprzedać leków w aptece. Zabrakło mu trzech milimetrów

Pacjentowi, który przyszedł do apteki w Lublinie z wysoką gorączką, odmówiono zrealizowania recepty, bo ta była za wąska o 3 milimetry.

„Dostałem od lekarza receptę o 3 milimetry za wąską. W aptece nie chcieli mi jej zrealizować, tzn. chcieli, ale na 100 proc. Innymi słowy, realizację ubezpieczenia zapewnia tylko pasek papieru o sprecyzowanej przez Ministerstwo Zdrowia szerokości. Trzeba uważać” – powiedział Marcin Skrzypek, który z wysoką gorączką poszedł z receptą do jednej z lubelskich aptek.

Czytaj też: To będzie naukowa sensacja! Dziewiąta planeta jednak istnieje? Nowe badania obiektów w Układzie Słonecznym sugerują odpowiedź

Pan Skrzypek poprosił o oświadczenie o odmowie realizacji recepty, ale farmaceutka odmówiła jednak wydania takiego dokumentu, tłumacząc, że nie ma takiego obowiązku.

Czytaj też: Niesamowite nagrania – oko w oko z potężnym żywiołem! Wielka trąba powietrzna przeszła przez Niemcy. Zniszczone budynki, obalone drzewa. Są ranni [VIDEO]

Wtedy pan Marcin poprosił o rozmowę z kierownikiem apteki.

– Skończyło się na tym, że farmaceutka skontaktowała się z lekarką, która wystawiła receptę. Wszystko zostało załatwione na linii apteka–lekarz, bo lekarka obiecała dostarczyć receptę o prawidłowym rozmiarze. W moim przypadku wszystko skończyło się dobrze, ale nie gwarantuje to pomyślnego zakończenia sprawy w innych aptekach – dodał pan Skrzypek.

Nowe rozporządzenie ministra zdrowia, które obowiązuje od 18 kwietnia, określa minimalne wymiary papierowej recepty na leki refundowane to 200 mm na 90 mm.

Aptekę broni prezes samorządu aptekarskiego. Farmaceuta ma obowiązek zrealizować receptę spełniającą wymogi rozporządzenia. Nie może tego zrobić, jeżeli jest węższa nawet o trzy milimetry – tłumaczy Tomasz Barszcz, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie. – Gdyby farmaceuta zrealizował receptę o mniejszych niż wymagane wymiarach, wówczas NFZ miałby podstawy do cofnięcia refundacji. To oznaczałoby stratę finansową dla apteki.

Źródło: Dziennik Wschodni

Comments are closed.