Nowy Exodus. Żydzi planują budowę Izraela na Ukrainie

Izrael - zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere.com
Izrael – zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere.com

Izrael ma też dość zwarte terytorium, nieduże, więc łatwe do bronienia. Oparte jest ono o naturalne granice: pustynia Negew na południu, Morze Śródziemne na zachodzie, Wzgórza Golan, Jezioro Tyberiadzkie i dolina rzeki Jordan na wschodzie.

Izrael ma jednak nie tylko wiele atutów, ale też sporo słabych stron. Najważniejszą z nich jest otoczenie przez wrogie mu państwa, mające w porównaniu z nim ogromny potencjał demograficzny. Np. przylegająca do granicy Izraela mikroskopijna Strefa Gazy jest zamieszkana przez 1,5 mln skrajnie wrogich Arabów stłoczonych na niewielkiej przestrzeni. To obszar o największej gęstości zaludnienia na świecie, jeśli nie uwzględni się państw-miast, takich jak np. Monako. Drugim minusem jest niemal zupełny brak głębi strategicznej.

Izrael nie ma gdzie się cofać. Państwo jest ponadto uzależnione nie tylko od militarnej, ale i politycznej pomocy USA. Z tą może być różnie. Za czasów prezydentury Baracka Obamy, prezydenta bardzo nielubianego w Izraelu, amerykańscy analitycy przygotowali raport pt. „Przygotowanie się do postizraelskiego Bliskiego Wschodu” („Preparing For A Post Israel Middle East”), gdzie stwierdzono, że Izrael jest obecnie największym zagrożeniem dla narodowych interesów Stanów Zjednoczonych, ponieważ jego natura i działania uniemożliwiają normalne stosunki USA z krajami arabskimi i muzułmańskimi oraz, w coraz większym stopniu, z szerszą społecznością międzynarodową.

Największe jednak niepokojące dla Izraela zmiany zachodzą w nim samym. Izraelczycy w miarę postępującej laicyzacji tracą swoją zwartość i narodowe spoiwo, jakim jest judaizm. Już 20 proc. Izraelczyków nie wierzy w Boga. To oznacza, że w obecnych pokoleniach jest mniej wiary w poświęcenie się walce o utrzymanie Ziemi Obiecanej, której idea bezpośrednio jest związana z judaizmem. Jeszcze gorszą tendencją jest coraz silniejsze przekonanie, że Izrael jest państwem stanu wyjątkowego, który trwa non stop, w którym w każdej chwili można stracić życie na skutek terrorystycznego zamachu wymierzonego w zwykłych ludzi.

Laicyzujące się i coraz bardziej konsumpcyjne społeczeństwo chce żyć w spokoju, w pokoju spożywać owoce konsumpcji. To nie jest mu dane. Z tego względu ludzie coraz częściej myślą o opuszczeniu Izraela. Do tego dochodzą inne niekorzystne tendencje. Powoli zmieniają się proporcje ludnościowe w tym państwie. Arabska mniejszość stanowi już blisko 20% ludności Izraela. W liczbach bezwzględnych to 1,6 mln Arabów i 6,5 mln Żydów, ale proporcje zmieniają się na korzyść tych pierwszych.

Mieszkańcy Izraela mają też przeświadczenie o nieuchronności następnej wojny. Obie strony się radykalizują. Izrael prowadzi bezwzględną politykę w stosunku do Palestyńczyków, potępianą zresztą przez UE, a świat arabski nie pozostaje w tyle w swojej radykalizacji, wzmacniany w tej sprawie przez skrajnie antyizraelski, perski Iran, grożący starciem Izraela z powierzchni Ziemi. Nie ulega wątpliwości, że przegrana izraelskiego państwa będzie równoznaczna z rzezią Żydów, drugim Holokaustem.

Czytaj dalej ->

Reklama / Advertisement

Comments are closed.