„Morawiecki wariuje z podatkami”. Burza po naszym tekście o „podatkowym armagedonie 2019”. Wyjaśniamy dlaczego wzrosną ceny WSZYSTKIEGO [VIDEO]

Mateusz Morawiecki i samochód IVECO - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Wikipedia
Mateusz Morawiecki i samochód IVECO - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Wikipedia

Burza po naszym tekście o podatkowym armagedonie, który na przyszły rok przygotował nam miłościwie nas opodatkowujący premier Mateusz Morawiecki. W komentarzach podniosło się larum, jakobyśmy kłamali mówiąc, że WSZYSTKO zdrożeje. Teraz wyjaśniamy dlaczego tak właśnie będzie.

Przypomnijmy, że od przyszłego roku ma zostać wprowadzony cały szereg nowych podatków, a część z nich zostanie podniesiona. Warto zacząć od utrzymanej, wbrew obietnicom, wyższej stawki VAT, a także podwyższenia VAT na fast foody, napoje i mleko roślinne.

Najważniejsza część tekstu dotyczyła jednak podwyższeniu kosztów transportu. Od przyszłego roku wchodzi bowiem uchwalona przez Prawo i Sprawiedliwość opłata paliwowa, która oznacza wzrost ceny paliwa o 10 gr na każdym litrze. W przypadku baku o pojemności 50 litrów, cena będzie wyższa o 5 złotych przy KAŻDYM tankowaniu.

Do tego dochodzi zapowiadane przez premiera Morawieckiego podczas szczytu klimatycznego wprowadzenie nowego podatku, którym objęci zostaną posiadacze samochodów z silnikami o „dużej pojemności”, czyli powyżej 2 litrów. Oznaczałoby to, że nowym podatkiem objęta zostanie duża część samochodów wykorzystywanych do transportu.

Po naszym artykule podniosło się jednak larum i wiele osób komentuje, że ich te podatki nie dotyczą. Takie słowa nie mogą dziwić, wobec tego, że 20 procent osób nie wie skąd rząd bierze pieniądze na program „500 plus”.

– Orlen przyjął na siebie ceny paliw. A tendencja na większy Vat na duże silniki, tak robi się wszędzie w tej chwili zwłaszcza w Niemczech – pisze „Mechanik”. Z argumentem, że tak jest gdzie indziej nawet nie będziemy próbowali dyskutować. Nie ma oczywiście takiej możliwości, by Orlen wziął podatek na siebie, bo stacje benzynowe mają jedynie te pieniądze, które dostaną od klientów.

– Ale śmiesznie, nic z tych 4 rzeczy mnie nie dotyczy. Ps. Dlaczego KŁAMIECIE i piszecie w nagłówku, że podrożeją WSZYSTKIE produkty – pyta „Kora”. Odpowiadamy więc że podwyżki cen paliw, podobnie jak podwyżki cen prądu, dotkną nas wszystkich, gdyż w przypadku każdego produktu potrzebne jest zużycie energii przy produkcji, a także przetransportowanie gotowego towaru, a często też jego składników.

– Jak wzrastają koszty transportu, to ceny WSZYSTKICH towarów rosną. Bo jakoś do sklepów trzeba je dowieźć. Jak rośnie cena energii, to wszystko, co jest produkowane z użyciem prądu musi zdrożeć. Czyli WSZYSTKO! – zauważa natomiast bardzo celnie „MATEUSZ”.

– Nie jestem fanką PIS, ale histeria na tym portalu zaczyna być śmieszna – uważa „Samanta”. Nam tam do śmiechu, po kolejnych informacjach o wzroście fiskalizmu i obciążeń podatkowych, nie jest. A teraz czas na hit, czyli komentarz typowego zwolennika PiS, w którym znajdziecie wszystko co najśmieszniejsze:

– Bardzo tendencyjny artykuł wpisujący się w narrację totalnej opozycji. Na całym świecie drożeją produkty i usługi. (…) Autor nie widzi wielomiliardowego strumienia pieniędzy skierowanego do kieszeni społeczeństwa przez obecną władzę – pisze „Andrzej”. Już kilkadziesiąt lat temu Margaret Thatcher zauważyła, że rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy, tylko te, które zabierze podatnikom.

W kontekście wzrostu cen WSZYSTKICH produktów warto przypomnieć esej L. E. Reada „Ja Ołówek”, w którym autor z perspektywy tytułowego ołówka wymienia kolejne etapy jego produkcji. Jedna z jego części jest produkowana w Ameryce Południowej, inna w Afryce, a ostatecznie trzeba te wszystkie części przetransportować i złączyć w całość, a następnie znów transportować do sklepu. Natomiast państwo i podatki tylko przeszkadzają w kolejnych etapach tego procesu.

nczas.com