Ujawniamy szokującą prawdę o pedofilii wśród księży! Siekielski, „Kler” i lewacy kłamią. To musisz przeczytać

To jednak błędne przekonanie, bo nie bierze pod uwagę możliwości przypadkowych odchyłek od średniej. Miarą takiego przypadkowego rozrzutu jest wielkość zwana odchyleniem standardowym. W przypadku zdarzeń bardzo mało prawdopodobnych – a z takim właśnie mamy do czynienia – jest owo odchylenie równe w przybliżeniu pierwiastkowi kwadratowemu z wartości oczekiwanej, czyli w naszym przypadku 5,82.

Należy jeszcze wziąć pod uwagę, że zarówno średnia (33,84), jak i odchylenie standardowe (5,82) są liczbami rzeczywistymi, a faktyczna liczba skazanych (42) jest i zawsze będzie liczbą całkowitą i ze statystycznego punktu widzenia, waha się od 41,5 do 42,5 skazanych.

Rzeczywisty wynik odchyla się zatem od oczekiwanej średniej o 1,32 do 1,49 odchylenia standardowego. Jeżeli rozkład pedofilów jest zbliżony do normalnego, prawdopodobieństwo, że ta odchyłka ma charakter przypadkowy, wynosi od 6,8% do 9,4%. Jeżeli ów rozkład od normalnego odbiega – odpowiednio więcej.

Nie ma zatem żadnych podstaw do odrzucenia naszej hipotezy, o czym można by dyskutować dopiero wtedy, gdyby owa odchyłka przekroczyła trzykrotność odchylenia standardowego. Na podstawie danych, którym nie sposób zarzucić niedoszacowania, wykazaliśmy więc, że liczba pedofilów w Kościele nie przekracza średniej dla reszty społeczeństwa.

Zatem żadnej rzeczywistej, niewyimaginowanej „afery pedofilskiej” w Kościele katolickim nie ma. I nigdy nie było.

Czytaj dalej >>>>