Skandal! Polityczna kuchnia czyli jak służby polują na Konfederatów

Janusz Korwin-Mikke, KONFEDERACJA, pod czujnym okiem służb (grafika na bazie zdj. PAP; fot.1 : Marcin Bielecki, fot. 2: Wojtek Kamiński)

Mamy do czynienia z używaniem służb do walki politycznej pod pretekstem działań kontrwywiadowczych. Po jesiennych
wyborach warto będzie w tej sprawie zażądać powołania sejmowej komisji śledczej.

Gdy kilka tygodni temu Konfederacja zaczęła w sondażach przekraczać wyraźnie 5-procentowy próg wyborczy, PiS i jego funkcjonariusze frontu medialnego (podający się za dziennikarzy) oskarżyli ją o bycie siłą prorosyjską. Na pomówieniach publicznych się nie skończyło.

Jak ustalił „Najwyższy CZAS!”, w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dokonano przeglądu wszystkich prowadzonych przez kontrwywiad spraw o zabarwieniu rosyjskim. W tych sprawach zaczęto szukać zaś jakichkolwiek relacji z politykami i dziennikarzam wspierającymi Konfederację. Krótko mówiąc: zaczęło się „szukanie haków”. Jedną z takich zagrywek ad hoc było wypuszczenie z więzienia Mateusza P., byłego polityka Samoobrony oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin, który przebywał w areszcie od trzech lat.

Oczywiście P. prawie natychmiast „odwdzięczył” tym, co go wypuścili, dziękując za wsparcie Januszowi Korwin-Mikkemu i Grzegorzowi Braunowi. A owe podziękowania nagłośnili funkcjonariusze pisowskich mediów. Prowokacja „nie zażarła”
(mówiąc językiem młodzieżowym), bo została opisana tuż po decyzji sądu o wypuszczeniu P. z aresztu. Było jasne, że to krok, który ma stworzyć wrażenie jakichś związków Konfederacji z Rosją na użytek propagandy…

Jedną z takich procedur ABW, w których inwigilowani są dziennikarze i politycy kojarzeni z Konfederacją, jest sprawa o kryptonimie „Sputnik”. ABW zwerbowała podczas jej prowadzenia byłych działaczy ruchu narodowego (nie związanych aktualnie z Konfederacją), ale promowanych i karmionych przez PiS. Ich rolą jest wykorzystywanie swoich dawnych znajomości do produkowania treści, które uzasadniają inwigilację. Mamy do czynienia z używaniem służb do
walki politycznej pod pretekstem działań kontrwywiadowczych. Po jesiennych wyborach warto będzie w tej sprawie zażądać powołania sejmowej komisji śledczej.

PiS – partia prorosyjska

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż to PiS prowadzi politykę wspierania Rosji. Świadczy chociażby o tym polityka importowania węgla z tego kraju, który wjeżdża do Polski w ilościach wcześniej niespotykanych. Dla słabej rosyjskiej gospodarki, która funkcjonuje tylko dzięki pieniądzom ze sprzedaży surowców, to wręcz kluczowe wsparcie.

Cała rosyjska polityka względem krajów dawnej strefy wpływów Związku Sowieckiego nastawiona jest na uzależnianie tych państw od dostaw rosyjskich surowców. W tych celach korumpuje się polityków i menadżerów państwowych film, którzy decydują się na zakupy w wieloletnich kontraktach. PiS żadnego z tych skandali z lat ubiegłych (jak umowa gazowa z Rosją) nie wyjaśnił. Dołożył natomiast do tego własne patologie. Osobną kwestią są dziwne związki czołowych polityków PiS z Rosją. W lipcu 2018 roku portal sluzbyspecjalne.com ujawnił, iż minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński zataił w swojej ankiecie związki z pułkownikiem rosyjskiego MSW.

„Rok 2006. Prawo i Sprawiedliwość tworzy Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zwierzchnictwo nad nim ma przejąć poseł PiS Mariusz Kamiński. Zgodnie z procedurami Kamiński zostaje zobowiązany do złożenia ankiety bezpieczeństwa. To od niej zależy przyznanie mu tzw. poświadczeni bezpieczeństwa, niezbędnego do pełnienia stanowiska szefa służby, do jakiego aspirował. Dokumenty trafiają do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na liście osób, z którymi Kamiński przyznał się do utrzymywania kontaktów, zainteresowanie oficerów wzbudza szczególnie jedno nazwisko. Kobieta przybyła z Moskwy w drugiej połowie lat 90. Jest Czeczenką, do Polski trafiła z mężem i córką. Oficerowie ABW zaczęli rozpytywać o kobietę wśród społeczności Czeczeńskiej w Polsce. To osoba dość dobrze znana, udziela się i pomaga innym przybyszom ze wschodu, którzy tak jak ona zdecydowali się przyjechać do Polski. ABW dowiaduje się, że kobieta utrzymuje z Kamińskim bardzo bliskie relacje. Rozmówcy oficerów wskazują również na męża kobiety. Według ich relacji, był to wysoki stopniem (pułkownik) oficer rosyjskiego MSW. Zaniepokojeni tymi informacjami wracają do centrali, ale sprawa zostaje zamknięta. Kamińskiemu przyznany zostaje certyfikat i władza nad CBA. Mimo że sprawa
zostaje zamknięta, to ABW huczy od domysłów i plotek. Wkrótce szczątkowa wiedza o Kamińskim i kobiecie trafia, w ślad za zmieniającymi miejsca pracy oficerami, do innych służb. Nikt jednak nie odważył się sprawy drążyć” – napisał portal sluzbyspecjalne.com.

Kamiński nie odpowiedział na pytania przesłane przez dziennikarzy w tej sprawie.

Kwestia związków szefa służb z wysokiej rangą oficerem rosyjskich służb nie została wyjaśniona. Warto pamiętać, że Liga Republikańska, z której wywodzi się Kamiński, odegrała znaczną rolę w tworzeniu w Polsce zrębów społeczności
uchodźców czeczeńskich. Byłoby naiwnością sądzić, że rosyjskie tajne służby nie skorzystały z okazji i wraz z Czeczenami nie wepchnęły do Polski swoich ludzi. To standardowa praktyka rosyjskich służb, ćwiczona od czasów rewolucji sowieckiej i tzw. białej emigracji (tych, którzy sprzeciwiali się komunizmowi i nie chcieli wracać do Kraju Rad). Później ten mechanizm powtórzono w latach siedemdziesiątych przy okazji wypuszczania Żydów z Rosji do USA. W ten sposób powstały pierwsze komórki rosyjskiej mafii w Ameryce.

W kontekście proizraelskiej polityki PiS trzeba przypomnieć jeszcze jeden ważny wątek. W latach dziewięćdziesiątych z Rosji wyjechało do Izraela ok. 2 mln Żydów. Część z tych ludzi to agencji rosyjskich tajnych służb. Zresztą wielu z nich wyjechało do Izraela nie dlatego, że czuli się Żydami, ale po to, aby mieć wyższy poziom życia. Dziś wchodząc w bliskie relacje z Izraelem, szefostwo PiS zdaje się nie dostrzegać, iż izraelski premier Beniamin Netanjahu jest jednym z głównych sojuszników Władimira Putina. Ignorowanie tego faktu jest po prostu głupotą.

Strzeżcie się prowokatorów!

Im lepszy wynik osiągnie Konfederacja, tym ostrzejszy atak przypuści na nią PiS. Nie można mieć złudzeń. Wystarczy przypomnieć, w jaki sposób PiS potraktowało swoich koalicjantów – Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin – posyłając za nimi tajną policję i prowokatorów. Słynne wyroki więzienia dla Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika (trzy lata bez zawieszenia) wzięły się właśnie z powodu, iż prowokacje, które organizowali, były nielegalne. Funkcjonariuszy PiS wyciągnął z kłopotów prezydent Andrzej Duda, ułaskawiając ich przed prawomocnym skazaniem.

Sprawiło to, iż w PiS panuje dziś przekonanie, że można robić dowolne świństwa i nadużywać władzy, bo w razie czego prezydent Duda z góry przyzna kolejne ułaskawienie. Trzeba więc przed jesiennymi wyborami mieć świadomość, że będą
podejmowane akcje prowokatorów mające rozbić Konfederację albo uwikłać ją w jakieś śledztwa, koniecznie z wątkiem rosyjskim w tle. Pojawi się mnóstwo nowych zwolenników którzy odkryją w sobie miłość do prawicowych i konserwatywnych poglądów. Część z nich będzie zawodowymi prowokatorami. Trzeba mieć tego świadomość i bez wahania demaskować takie osoby. Łatwo nie będzie.

Reklama / Advertisement

Comments are closed.