Piękne wspomnienie polskiego dziennikarza. Kobe Bryant przyjaźnił się z Michałem Polem. „Kocham Polskę. Imponujące jak długo walczyliście o niepodległość”

Kobe Bryant nie żyje. Foto: PAP/EPA
Kobe Bryant nie żyje. Foto: PAP/EPA

W niedzielę wieczorem świat sportu pogrążył się w żałobie. Glob obiegła tragiczna wiadomość – Kobe Bryant nie żyje. Okazuje się, że legendarnego koszykarza znał popularny polski dziennikarz Michał Pol.

W niedzielny wieczór, zaraz po tragicznej informacji Michał Pol opublikował serię twittów. Okazuje się, że Kobe Bryant i polski dziennikarz dobrze się znali. Żurnalista z najbardziej specyficzną fryzurą jaką nosi się nad Wisłą postanowił podzielić się wspomnieniami zawiązanymi ze zmarłym tragicznie przyjacielem.

Oto twitty, w których Pol wspominał Bryanta:

W 1996 jako żółtodziób trafiłem na finały Adidas Streetball w Mediolanie. W biurze prasowym na dachu piętrusa poznałem 17-latka, który miał zacząć karierę w Lakers, ale wolał gadać o piłce nożnej, Milanie, mówił, że płakał jak van Basten rok wcześniej grał pożegnalny mecz…

Ożywił się na wieść że jestem z Polski. „Uczyłem się o Was na historii. Imponujące jak długo walczyliście o niepodległość”. Rok później na finałach Streetballa w Paryżu, już gwiazda NBA, ucieszył na widok „przyjaciela z Polski”, kurtuazyjnie ale wyobrażacie sobie jak było mi miło

Zrobiłem z nim wywiad dla „Kawy czy Herbaty”, który zakończył po polsku: „Oglądajcie Kawa czy Herbata!”. Po mnie kolega z TVN poprosił o powtórzenie: „oglądajcie Rzut za Trzy!” Kobe skupił moc ale wyszło coś w stylu „oglobzuzuzyyywaaa” umarł ze śmiechu. „Kocham Polskę ale język..

Podczas kolejnych finałów Adidas streetball w Berlinie Kobe nie rozstawał się z wielkimi ochroniarzami, ale wywiadu udzielił i jeszcze załatwił mi rozmowę z Kareemem Abdulem-Jabbarem, choć ten się nie palił…

Kolejnym razem (znów streetball w Paryżu) wylądowaliśmy w Disneylandzie w jednym wagoniku rollercoastera Space Mountain (zreztą z Tracey McGradym). Do dziś słyszę jak Kobe drze się ze strachu przez całą drogą (po ciemku). Ale na dole nie chciał wysiadać…
Nie wierzę… RIP Kobe

Legendarny koszykarz zginął w katastrofie helikoptera w Calabasas w niedzielę rano – podały amerykańskie media. Kobe podróżował z czterema innymi osobami swoim prywatnym helikopterem. Jedną z nich była jego 13-letnia córka Gigi.