Zabraknie wielu leków. Szpitale muszą oszczędzać. Farmaceuci przewidują rychłe załamanie

leki/COVID-19/Lekarstwa - zdj. ilustracyjne / Fot. Pexels
Lekarstwa - zdj. ilustracyjne / Fot. Pexels

Producenci leków przewidują, że już w czerwcu w polskich aptekach może zabraknąć wielu specyfików, w tym paracetamolu i ibuprofenu. Wszystko dlatego, że Indie przestały produkować substancje czynne. Hindusi mają aż 26 proc. udziału w rynku unijnym.

Indie całkowicie wstrzymały produkcję substancji czynnych w swoich fabrykach farmaceutycznych do 14 kwietnia. Jednak okres ten najprawdopodobniej zostanie przedłużony, a na pewno Hindusi nie uruchomią produkcji wcześniej niż w maju. Co więcej, Chiny, drugi największy dostawca, mają ograniczone możliwości produkcyjne.

Sytuacja ta rzutuje także na rynek polski. Farmaceuci apelują do lekarzy, by oszczędzali leki.

Jak podkreślała Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, branża szykuje się na czarny scenariusz. W jej ocenie „przedłużenie blokady jest wysoce prawdopodobne”. – Trudno jeszcze oszacować ryzyko. Na pewno Indie są głównym dostawcą ibuprofenu do Europy – podkreśliła.

Dlatego też niektórzy producenci leków wystosowali apel do szpitali, głównie jednoimiennych, by oszczędzały zasoby medykamentów.

„Z uwagi na ograniczenia produkcyjne niezależne od producenta apelujemy o używanie leków jedynie w sytuacjach niezbędnych (…). Z przykrością informujemy, że realizacja dostaw jest niepewna i nie można wykluczyć, że pod koniec maja nie będziemy w stanie dostarczać wymienionych produktów leczniczych” – napisali.

Sytuacja może stać się naprawdę poważna. Jak podkreślał wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków, miliony Polaków zażywają ibuprofen i paracetamol, do produkcji których wykorzystuje się surowce z Indii.

Pozyskujemy też z Indii surowce do produkcji antybiotyków, które mogą ratować życie. Na przykład sól erytromycyny (do leczenia zakażeń dróg oddechowych, zakażeń skóry, układu moczowego i przy zakażeniach pooperacyjnych), acyklowir (na półpasiec i opryszczkę) – dodał.

To samo dotyczy amoksycykliny i doksycykliny, które mogą ratować życie w przypadku infekcji dróg oddechowych. Ponadto z Indii pochodzą też neomycyna stosowana przy zakażeniach ran oraz ryfampicyna na gruźlicę.

W tej chwili nie brakuje leków z tymi substancjami. Ważne, by tłumaczyć pacjentom i lekarzom, by nie ulegali presji mediów społecznościowych i nie wypisywali zwiększonych ilości recept na leki, które są zagrożone brakiem dostępności lub wykazują skuteczność w walce z koronawirusem – przestrzegał Tomków.

Widmo kolejnego kryzysu

Z koeli prof. Zbigniew Fijałek z UWM podkreślał, że Polska jest całkowicie uzależniona od dostaw z Azji, głównie Chin i Indii. Polska produkcja nie jest w stanie pokryć całego zapotrzebowania kraju. Nawet jeśli uda się zahamować epidemię, może nadejść kolejny kryzys. Brak leków na poważne schorzenia może mieć równie tragiczne skutki.

Jeszcze przed wybuchem epidemii polski rząd zapowiadał wzmocnienie polskiego sektora farmaceutycznego. Plan zakładał uniezależnienie się od azjatyckich producentów. Nie został jednak zrealizowany. Co więcej, eksperci wskazują, że wdrożenie tych założeń zajęłoby co najmniej trzy lata.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Comments are closed.