Oni też mieli rozum posła Suskiego. Projekt zwrócenia wolności zwierzętom przyniósł im śmierć

Informacja o nieczynnym portalu ZOO

We Francji mieli ambitny projekt o nazwie „Rewild”, mający na celu przekształcenie ZOO w Pont-Scorff (departament Morbihan) w miejsce aklimatyzowania i przystosowywania zwierząt do powrotu do życia w dzikiej naturze. ZOO przeżywało kłopoty finansowe, ale jego przejęcie przez „miłośników zwierząt” skończyło się katastrofą…

Z ZOO opanowanego przez „przyjaciół zwierząt” wywieziono prawie 2,4 tony padłych w ciągu 5 miesięcy zwierząt. „Ambitny” projekt stowarzyszenia „Rewild”, które zapowiadało „zwrot jak największej ilości zwierząt naturze”, legł w gruzach.

Zoo Pont-Scorff, zakupione przez kolektyw Rewild, aby stało się ostoją dzikich zwierząt, zamknięto dla publiczności. Projekt wsparli rozmaici celebryci i miał to być przykład dla innych.

Na filmie zachęcającym do wpłacania na fundusz zakupu ogrodu, podkreślano brak dobrostanu zwierząt, pokazywano krążącego nerwowo po klatce lamparta, foki w basenie słodkowodnym, lwa na błotnistym wybiegu. 31 grudnia 2019 r. padł 28-letni czarny nosorożec, co miało by c kolejnym dowodem słuszności ich starań o przejęcie placówki.

Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów (EAZA), od początku wyrażało obawy, że aktywiści pro-zwierzęcy tworząc ośrodek ochrony i rehabilitacji dzikich zwierząt w „imię ideologii”, nie „rozumieją zasad reintrodukcji”. Okazało się, że nie rozumieją niczego…

Ogród zoologiczny w Pont-Scorff zamieniono w centrum, które miało umożliwić dzikim zwierzakom ponowne „zdziczenie”. Stowarzyszeniu zebrało, dzięki akcji promocyjnej i wsparciu celebrytów ponad 700 000 euro i zaczęło działać. Jak donosi France 3 Bretagne, prefektura departamentu Morbihan opracowała jednak alarmujący raport. Wynika z niego, że zakłady utylizacyjne zabrały z ZOO 2428 kg padliny. Do tego brak dokumentacji, co uniemożliwia zbadanie przyczyn dlaczego zwierzęta padły?

Córka założyciela Zoo w Pont-Scorff i wieloletnia dyrektor tej instytucji Véronique Thomas, zapewniała France 3, że wiedziała tylko padłym nosorożcu imieniem Jakob, a także „afrykańskiej krowie”. Jednak łączna waga tych dwóch ciężkich zwierząt i tak nie odpowiada ilości wywiezionej padliny. Thomas nie może zrozumieć, skąd wzięły się jej dodatkowe kilogramy.

Wystarczyło kilka miesięcy

Ogród zoologiczny został przejęty przez Stowarzyszenie Rewild, które zobowiązało się do opieki nad zwierzętami. Raport odsłania jednak prozaiczną prawdę. Lewacy są dobrzy tylko w propagandzie, czyli „polityce wizerunkowej”. Praktyka szybo weryfikuje ich pomysły, chociaż dla zwierzaków było za późno…

Raport prefektury mówi m.in. o przeterminowanych lekach, ucieczkach zwierząt ze źle zabezpieczonych wybiegów, przepełnionej kanalizacji, itd. Rewild, który skupia grupę animalistów zaprzecza faktom. Planuje nawet zaatakować prefekturę za „oszczercze donosy” na drodze prawnej.

Okazuje się jednak, że narobili po sobie także bałaganu finansowego. Rodzina Véronique Thomas, która nadal jest właścicielem terenu ZOO czeka na zapłatę od „Rewilda” 450 000 euro. Stowarzyszenie rzekomych miłośników zwierząt wisi za czynsz dzierżawny i nie spłaca kredytu.

W sumie po przejściu „animalistów” mamy niemal upadłe ZOO, padłe zwierzaki i długi. Tak wygląda troska samozwańczych miłośników zwierząt w praktyce. Na razie nawet zamknęli swój portal. Zastąpiło go zdjęcie jak zawsze uroczych zwierzaczków…

Korwin-Mikke, Dziambor, Braun, Michalkiewiczem na żywo w Warszawie na Konferencji Prawicy Wolnościowej

Źródło: VA/ France Inter

5 KOMENTARZE

  1. Jestem za tym żeby drapieżniki przywracać naturze a do nauki polowania powinny posłużyć zielone szubrawce odziane w skóry naturalnych ofiar.

  2. Bardzo ładne sumki występują. Było o co „walczyć” ;-)
    Drug’i we Francji są takie drogie?
    Ciekawy jestem jak oni chcieli przywrócić naturze nosorożca… we Francji.

Comments are closed.