Alternatywna rzeczywistość według „Gazety Wyborczej”. #Strajkkobiet „spokojny i pokojowy”, a jego uczestnicy ofiarami pseudokibiców

Lewacka dzicz w całej Polsce zaatakowała kościoły i księży. / foto: Prt Sc Twitter
Lewacka dzicz w całej Polsce zaatakowała kościoły i księży. / foto: Prt Sc Twitter
REKLAMA

Niezależność mediów nie istnieje. Redakcje mniej lub bardziej otwarcie opowiadają się po stronie partii lub ideologii. Ale to co robi „Gazeta Wyborcza” przekracza najdalej wysunięte granice przyzwoitości. Przy okazji publikacji „listu 200 byłych generałów”, dowiadujemy się o jakimś „pokojowym Strajku Kobiet”! Tekst jest pełen iście alternatywnej percepcji tego co oglądamy od ponad tygodnia w polskich miastach.

W niedzielę wieczorem na stronie internetowej Gazety Wyborczej ukazał się tekst pt.: „List 200 byłych generałów. Ostrzegają przed 'rozlewem krwi’ i apelują do rządu i funkcjonariuszy”. Z publikacji dowiadujemy się wielu „ciekawych rzeczy”.

„Trwające od ponad tygodnia protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego są pokojowe i spokojne (o czym mówiła m.in. policja)” – czytamy n a wstępie. Czym charakteryzuje się ten pokój i spokój? Widać, zdaniem redaktorów z Czerskiej ohydne barbarzyńskie ataki na kościoły i wiernych to wykwit miłosierdzia. Takich sytuacji było całe mnóstwo, tutaj tylko kilka z nich: „Agresywni barbarzyńcy z nożem próbowali zakłócić nabożeństwo„, „Skrajna lewica zaatakowała siekierami, pałkami i nożami” czy „Kolejny atak wściekłych na kościół w Warszawie„.

REKLAMA

Dalej możemy odkryć się, że uczestnicy protestu nie wiedzieć czemu natykali się na kordon policji pod domem prezesa PiS. „Jednak dochodzi do sytuacji, w których tłum protestujących staje naprzeciwko kordonu policji – np. w okolicy domu Jarosława Kaczyńskiego”. No tak, bardzo dziwne… Policja nie pojawiłaby się przecież pod domem, któregoś z polityków KO czy Lewicy w analogicznej sytuacji.

Później twórca tekstu skarżył się na starcia z tzw. pseudokibicami. „Dochodziło też do ataków pseudokibiców na demonstrujących” – czytamy. Tak dochodzi do starć. Ludzie organizowali się pod kościołami, żeby bronić ich przed barbarzyńskimi napadami grup lewackich agresorów, ale też dochodziło do strać grup kibicowskich z rozwścieczonymi Antifiamrzmi, którzy sięgali po pałki, młotki, i bezlitośnie katowali każdego kto stawał im na drodze – mowa o zajściach na rondzie de Gaulle’a. Ale widać niezależnym z Czerskiej to umknęło. Więcej TUTAJ i TUTAJ.

Na koniec autor próbował podgrzać atmosferę wokół włączenia wojska do pomocy policji. Strasznie zabolało go, że żołnierze obstawili między innymi świątynie. „Ponadto od połowy tygodnia na mocy rozporządzenia premiera Żandarmeria Wojskowa wspiera policję w 'utrzymywaniu porządku. Oficjalnie ma to związek z epidemią koronawirusa. Jednak w piątek żołnierze obstawiali kordonem kościoły w centrum Warszawy” – czytamy. No straszne! Wygląda na to, że według „GW” kościoły były muskane miłosierdziem i otulane tolerancją lewackich barbarzyńców. A wiernym nie zależy się ochrona przed agresorami, bo agresja lewicy nie jest agresja. Bo tzw. mowa nienawiści działa tylko w jedną stronę, a cała lista wyzwisk w kierunku konserwatystów, katolików czy partii rządzącej to wyraz najwyższej kultury.

 

 

 

 

 

REKLAMA