
Władza grozi przywróceniem surowych obostrzeń, a nawet ich zaostrzeniem. Na konferencji prasowej zapowiedzieli to minister zdrowia Adam Niedzielski oraz Główny Inspektor Sanitarny Krzysztof Saczka.
Nagła konferencja, na której rząd pogroził Polakom, została zwołana z uwagi na wydarzenia z minionego weekendu w Zakopanem.
Do stolicy Tatr zjechały się tłumy. Ludzie poszli na Krupówki, świetnie się bawili, tańczyli. Część osób zachowywała się agresywnie, ale mówimy o pojedynczych przypadkach w skali kilkudziesięciotysięcznego tłumu, który zjechał się w weekend na Podhale – do Zakopanego, Bukowiny i okolic.
Część osób na Krupówkach nie miała maseczek i nie zachowywała dystansu społecznego. Do akcji wkroczyła policja. Funkcjonariusze puścili po mieście szczekaczki, przeprowadzali masowe interwencje i wystawili setki mandatów. Minister Niedzielski na konferencji prasowej podziękował policji za wystawianie mandatów.
I przewidywał, że za tydzień będziemy mieli wzrost zakażeń koronawirusem w związku z wydarzeniami w Zakopanem. – Każdy z nas, kto widział zdjęcia, nagłówki czy filmiki chyba łapał się za głowę przestraszony tym, jakie mogą być konsekwencje – mówił.
– Efekt tego będzie widoczny za tydzień. Podejrzewam, że na początku przyszłego tygodnia. Jeżeli będziemy widzieli jakieś odbicie, to na pewno będzie to można przypisać efektowi weekendu walentynkowego – powiedział.
Niedzielski straszy Lombardią
Potem Niedzielski rzucił, że Zakopane może stać się „polskim San Siro”. Nawiązywał tym samym do piłkarskiego meczu Ligi Mistrzów, który w marcu 2020 roku odbył się na San Siro w Mediolanie. Po kilku dniach w Lombardii zanotowano wzrost zakażeń koronawirusem, a część osób przypisuje to właśnie meczowi, a dokładniej kibicom na trybunach.
W związku z powyższym Niedzielski zagroził, że jeśli sytuacja w Zakopanem się powtórzy, to wrócą obostrzenia, które poluzowane zostały w piątek 12 lutego.
– Hotele same w sobie nie stanowią zagrożenia. (…) Jeżeli chcemy pozwolić na powrót do normalnego funkcjonowania biznesu, to oczywiście takie zachowania przekreślają takie możliwości i mogą doprowadzić do tego, że niestety będziemy musieli podejmować decyzje, które cofną luzowanie restrykcji i będą ukierunkowane na to, żeby ponownie wprowadzać pewne formy lockdownu – powiedział minister.
Podkreślił, że „w dłuższej perspektywie takie działanie na pewno doprowadzi do dalszych decyzji zaostrzających”.
– Jeśli chodzi o kwestię przywrócenia obostrzeń, to to jest opcja otwarta; tutaj absolutnie prezentujemy takie podejście, że jeśli wskaźniki epidemiczne będą się pogarszały, tylko jedna decyzja będzie mogła być podjęta, być może ona będzie też podejmowana w sposób taki, że regionalnie pewne obostrzenia będą przywracane – kontynuował
Chodzi o twarde lockdowny regionalne, powiatowe. Lockdowny, jakich jeszcze w Polsce nie widziano. Więcej w poniższym tekście.
Czytaj także: Nagonka na turystów. Ministerstwo grozi nowymi zakazami – wjazdu i sprzedaży alkoholu
Kontrole hoteli i gastronomii
Szef GIS Krzysztof Saczka poinformował z kolei, że przeprowadzono mnóstwo kontroli w hotelach i lokalach gastronomicznych.
Dokładnie tych kontroli było 2 718. Poza dwoma przypadkami nie stwierdzono uchybień. Wystawiono 36 pouczeń.
W związku z tym Saczka podziękował właścicielom tych hoteli, którzy „stanęli na wysokości zadania i dopełnili wszystkich warunków sanitarno-epidemiologicznych”.
– Natomiast obrazki, które obserwowaliśmy na ulicach Zakopanego były kwestii uczestników tych hoteli, którzy wychodząc na ulicę zachowywali się w sposób nieodpowiedzialny – przypominał.
Saczka odniósł się także do działającej w ramach akcji Góralskiego Veta restauracji na Krupówkach.
– Niemniej, również w Zakopanem na Krupówkach mieliśmy do czynienia z jednym lokalem gastronomicznym, który wbrew wszelkim zasadom funkcjonował. Wczoraj odbyła się kolejna kontrola tego lokalu, została wydana decyzja o natychmiastowym zamknięciu tego lokalu oraz zostało wszczęte kolejne postępowanie administracyjne w kierunku nałożenia ewentualnej kary finansowej – poinformował.
Brytyjska mutacja wirusa
Główny Inspektor Sanitarny poinformował także, że aktualnie w Polsce zostało stwierdzonych 8 przypadków brytyjskiej mutacji koronawirusa.
– Dotyczą one osób, które nigdzie nie wyjeżdżały z kraju ani nie miały do czynienia z osobami przyjeżdżającymi z zagranicy. Więc jeśli doszło do tego typu zakażenia, ta mutacja po prostu krąży w społeczeństwie – powiedział.
Źródło: PAP/NCzas