Nikt się nie spodziewał! Podatek cukrowy przerzucony na konsumenta. Galopujące ceny

Napoje słodzące. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Napoje słodzące. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Po wejściu w życie opłaty cukrowej w styczniu tego roku, ceny napojów bezalkoholowych wzrosły średnio o 26 proc. – wynika z najnowszych danych CMR. Dodano, że producenci napojów słodzonych przerzucili podatek cukrowy na konsumentów.

Jak przypomina Centrum Monitorowania Rynku, podatek cukrowy (nazywany opłatą) od napojów słodzonych obowiązujący od 1 stycznia 2021, spoczywa na producentach i importerach.

Podzielona jest na część stałą i zmienną. Część stała to 50 groszy na litr napoju z cukrem i/lub słodzikiem, dodatek 10 gr za litr napoju z zawartością kofeiny i/lub tauryny. Część zmienna to 5 groszy za każdy gram cukru powyżej jego zawartości 5 gram na 100 ml w przeliczeniu na litr napoju. Wyznaczony został górny limit opłaty, który wynosi 1,20 zł za litr napoju.

CMR wskazało, że pełna opłata nie dotyczy napojów z zawartością soków owocowo-warzywnych min. 20 proc. w składzie. Opłacie nie podlegają również napoje z dominującą zawartością mleka np. kawy mrożone. Wyłączone z podatku są również napoje węglowodanowo-elektrolitowe np. izotoniki.

Według CMR pandemia, mroźna zima i podatek cukrowy wpłynęły na ograniczenie popytu w małych sklepach na wybrane produkty napojowe i spowodowały gwałtowny wzrost ich cen.

Podatek przerzucony na konsumentów

„Wydaje się, że nadrzędny cel nowego podatku spełnia się, konsumenci rzadziej sięgają po napoje słodzone. Największe spadki sprzedaży w handlu tradycyjnym obserwowane są w segmencie napojów gazowanych, wód smakowych i herbat mrożonych. Warto podkreślić, że trendy sprzedaży i ceny grup napojowych nieobjętych podatkiem, czyli wód czystych, soków, nektarów czy izotoników pozostają relatywnie stabilne w 2021 roku” – wskazał Tomasz Rydzewski z CMR.

W ocenie CMR analiza rosnących cen na półkach sklepowych pokazuje, że producenci napojów słodzonych przerzucili nowe obciążenie podatkowe na konsumentów.

„Raportowany jest wzrost średniej ceny napojów gazowanych o ok. 26 proc. (z poziomu 3,33 zł do 4,20 zł za litr), przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości zakupionych produktów o ok. 23 proc. w pierwszych trzech miesiącach 2021 roku w porównaniu do tożsamego okresu roku 2020” – podano w raporcie za marzec.

Jak producenci będą chcieli ominąć podatek?

CMR wskazuje, że wybrani producenci podejmują już działania prowadzące do obniżania poziomu tych dotychczas niespotykanych cen. Jednym z nich jest zmiana formuły składu napojów, zmniejszający poziom, czy całkowicie eliminująca cukier (wersje zero/light) i spadek wielkości podatku.

W raporcie poinformowano, że część producentów wprowadziła do składu soki owocowe (min. 20 proc. zawartości), co eliminuje konieczność ponoszenia części stałej podatku tj. 50 gr za l. Wybrani gracze rynkowi wprowadzają również mniejsze opakowania popularnych, flagowych produktów redukując cenę jednostkową za opakowanie i obniżając psychologiczne barierę cen. Wachlarz produktowy, portfolio największych graczy rynkowych tej kategorii na razie pozostaje stały – dodano.

Jak zaznaczył Rydzewski, więcej również płacimy za wody smakowe. „Średnia cena w pierwszym kwartale 2020 wynosiła 2,68 zł za litr, w tym roku 3,21 zł za litr, czyli 20 proc. wzrostu” – podał.

Wskazał, że ta kategoria zanotowała 21 proc. spadek wielkości sprzedaży. Również w tym segmencie wybrani producenci postawili na zmianę składu prowadzącą do zmniejszenia obciążeń podatkowych, a tym samym finalnie cen na półkach.

Z danych CMR wynika, że wzrost cen nie ominął również kategorii herbat mrożonych. Średnia cena za litr wzrosła o 9,6 proc. z poziomu 4,33 zł do 4,75 zł (przy czym warto podkreślić, że średnia cena produktów tej kategorii w roku 2020 spadała i w jego końcówce była niższa o 5 proc. w porównaniu z 2019 r.). Wzrost cen w tej kategorii wpłynął na zmniejszenie popytu i spadek sprzedaży o 22 proc. – czytamy.

Jak podkreślił ekspert CMR, jeszcze nie widać na rynku herbat ruchów dążących do zmiany składu pozwalających obniżyć ceny, ale można przypuszczać, że producenci już na tym pracują.

CMR jest niezależną agencją badawczą specjalizującą się w analizach danych transakcyjnych pozyskiwanych drogą elektroniczną z kas fiskalnych zainstalowanych w sklepach spożywczych.

Co następne?

Choć część osób przekonywała, że wprowadzenie podatku cukrowego nie podniesie cen w sklepach, to kolejny raz życie brutalnie zweryfikowało te przepowiednie.

Wśród nowych lub podwyższeniem obowiązujących podatków, nad którymi aktualnie pracuje rząd, jest m.in. podatek reprograficzny (nazywany opłatą). Jego wprowadzenie (podwyższenie) podniesie ceny smartfonów czy tabletów.

Stanie się tak pomimo tego, że wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka twierdzi inaczej.

– Ta rekompensata (dla artystów, z opłaty reprograficznej – red.) nie podwyższa automatycznie ceny, pokrywana jest bowiem z marży producentów i odrobinę uszczupla ich zysk” – wysnuła niedawno (dość dziwny) wniosek w rozmowie z „Do Rzeczy” Zwinogrodzka.

Można zanotować i za jakiś czas sprawdzić. Podatek cukrowy (jak i każdy inny) pokazuje jednak coś zgoła odmiennego, niż stara się przedstawić to wiceminister Zwinogrodzka.

I pyk, kolejna podwyżka podatku na horyzoncie. Zaczęło PO-PSL, a PiS sięgnie głębiej do kieszeni

11 KOMENTARZE

  1. Jeśli ta opłata od smartszpiegów spowoduje spadek ilości kupowanych smartfonów, to tylko Polakom to na lepsze wyjdzie. Niech jeszcze dorzucą podatek od tv, laptopów i radia. Może w końcu ludzie zauważą swoich sąsiadów i zobaczą, że to nie są kosmici albo pisowcy/lewacy z propagandy TVN/TVP. Brak lokalnych, mniejszych i większych wspólnot, to przyczyna tego, że sobie nami wszyscy pomiatają. Dziel i rządź

  2. W Dino jest syrop o smaku Hoop Coli do tego kupuję wodę gazowaną i mam Colę bez podatku cukrowego. Pieprzyć złodzei!

    • No właśnie to jest skala waszego zdebilenia. Czyli nie są złodziejami ci, którzy podatek nałożyli, ale przedsiębiorcy, którzy w związku z tym ośmielili się podnieść ceny. Bo przecież powinni się szeroko uśmiechać i z działalności handlowej przejść na dobroczynną a najlepiej to rozdać wszystko, na odchodnym powiedzieć, że w pełni popierają pisowskie podatki i czekać, aż przyjdą Niemcy i zrobią porządek. I będzie, panie, Kaufland i Lidl na każdym rogu.

  3. Obawiam się, że dla tubylców zamieszkujących obszar między Odrą a Bugiem nie ma już ratunku. Wystarczy poczytać komentarze typu: „nie kupować świństwa”. Musimy popaść w niewolę, spaść na samo dno, byście debile w końcu zrozumieli, co z wami jest nie tak. A podejrzewam, że i nawet to nie pomoże.

  4. Podwyżka cen o 26%, spadek sprzedaży o 23% – jak uwzględnić CIT i VAT to pazerny reżim PiS na tym finansowo stracił. :-))))))))))))))))))

    • Coś jest nie tak z Twoim zdrowiem psychicznym. Potrzebujesz nakazu rządowego i specjalnego podatku, aby nie kupować tego co uważasz za szkodliwe? Nikt nie kazał kupować coli, kiedy kosztowała 3,50. Sprowadzasz się do poziomu bydła domowego, które żre to co mu właściciel podsunie pod pysk.

  5. To jedna z niewielu inicjatyw PiS, które okazały się jak na razie korzystne dla społeczeństwa.
    Ludzie rzeczywiście przestają pić to świństwo.

  6. Ani słowa o tym, że cukier zastąpiono 20% zawartością „zagęszczonego soku jabłkowego”, przez co wszystko smakuje kilka razy gorzej niż przed 1 stycznia…?
    Ciekawe też, że cena zero/light również wzrosła dwukrotnie… Taniej z Niemiec sprowadzić normalnej jakości bąbelwodę niż kupować w polskim sklepie…

Comments are closed.