W Polsce od wprowadzenia lockdownu zmarło rekordowo dużo osób. I nie były to tylko śmierci wywołane COVID-19. W większości były to niestety zgony w wyniku chorób, które normalnie leczone, nie byłyby śmiertelne.
W 2020 roku było najwięcej zgonów Polaków od czasów II wojny światowej. Wśród państw Unii Europejskiej jesteśmy niechlubnym liderem.
2020 minął, a sytuacja się nie poprawiła. Początek tego roku jest pod tym względem najgorszy w XXI wieku. W ciągu pierwszych 14 tygodni 2021 roku zmarło ponad 153,6 tys. osób. To niemal 32 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego – wynika z danych podawanych przez GUS.
– W alejach, które dotąd były puste, coraz więcej tych nowych grobów powstaje – mówi „Wirtualne Polsce” Adam Ragiel z Polskiego Centrum Szkolnictwa Funeralnego.
„Brakuje trumien”
Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Ekspert twierdzi, że pogrzebów jest tak wiele, że powoli zaczyna brakować trumien.
– Nikt nie pamięta jeszcze, żeby tyle zgonów było, tyle problemów w organizacji pogrzebów. Chociażby jeśli chodzi o terminy, przechowywanie ciał, brak miejsc w chłodniach. Co więcej: brak trumien. Producenci nie nadążają z produkcją trumien – twierdzi właściciel domu pogrzebowego.
Dlaczego umiera tylu Polaków?
Gros ekspertów nie ma wątpliwości, że są dwie główne przyczyny nadmiarowych zgonów: strach oraz podporządkowanie służby ochrony zdrowia wyłącznie panu covidowi.
Strach sprawia, że ludzie nie udają się do lekarza w obawie przed zarazą. Niepokojące objawy są lekceważone. Gdy wreszcie poproszą o pomoc, bywa, że jest już za późno.
Mówią o tym otwarcie ratownicy medyczni – gdy przyjeżdżają do pacjenta, jego stan jest już często agonalny. Bo przyjechali za późno. A przyjechali za późno, bo za późno zostali wezwani. Czasami za późno o kilka godzin, ale czasami nawet o kilka dni.
Wiele istnień ludzkich udałoby się uratować, gdyby chorzy do specjalisty udali się wcześniej. Wykonuje się zdecydowanie mniej diagnostyki, specjaliści onkologiczni nie mają wątpliwości, że w kolejnych latach wzrośnie zachorowalność, a co za tym idzie śmiertelność, na raka.
Do lekarza coraz trudniej się dostać. Przez teleporady nie da się wszystkiego załatwić. Pierwszeństwo w leczeniu ma jednak pan covid, reszta chorób, często nawet cięższych, spada na dalszy plan.
Rząd chwycił nas za rączkę i rzucił się w przepaść. Czeka nas epidemia przerwanych lub zaniechanych terapii onkologicznych, zawałów i udarów, powikłań cukrzycowych i powikłań zwykłej grypy.
CZYTAJ TAKŻE: 100 TYSIĘCY ZGONÓW Morawieckiego i Niedzielskiego! Czy będzie jeszcze więcej? [VIDEO]
Źródło: Wirtualna Polska, NCzas