Będzie drogo! Polska zarzyna bezpieczeństwo energetyczne

Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów.
Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów. (Fot. PAP)
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Czy chcemy tego, czy nie, węgiel nadal jest w Polsce podstawowym źródłem energii. Z uwagi na łatwość w dostępie do złóż i niską cenę generacji energii elektrycznej istotną rolę w produkcji energii pełni węgiel brunatny.
  • O kryzysie energetycznym i szokujących podwyżkach robi się coraz głośniej w mediach głównego nurtu, przyznają to wreszcie sami rządzący. O tym, że taki będzie efekt m.in. zielonej polityki narzucanej przez Unię Europejską, piszemy w „Najwyższym Czasie!” od wielu miesięcy. W weekendowym magazynie przypominamy najlepsze teksty z ostatnich papierowych wydań.

Dostęp do taniej energii oznacza niskie rachunki za prąd zarówno dla gospodarstw domowych, jak i – przede wszystkim – dla firm. W tym drugim przypadku daje to dodatkowo przewagę konkurencyjną na rynkach międzynarodowych.

Branża węgla brunatnego nie jest likwidowana z powodów ekonomicznych, ponieważ państwo do niej nie dopłaca, a co więcej – energetyka oparta na węglu brunatnym wpłaca do budżetu państwa i do budżetów samorządowych olbrzymie kwoty z tytułu podatków. Branża znajduje się na etapie likwidacji wyłącznie z powodów polityczno-ideologicznych.

Węglowe bogactwo a ideologia dekarbonizacji

Na życzenie Unii Europejskiej polski rząd niszczy wielkie bogactwo po to, by utracić bezpieczeństwo oraz niezależność energetyczną. Nie zdając sobie nawet sprawy z prawdziwego stanu rzeczy, zmanipulowane społeczeństwo wyraża zgodę na tę destrukcję, ponieważ bombardowane jest coraz bardziej alarmistycznymi „faktami” mającymi potwierdzić tezę o antropogenicznym źródle zmian klimatycznych na Ziemi. Przykładem takiego właśnie „rządzenia strachem” jest choćby ostatni raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu ONZ, który ma zostać opublikowany w 2022 roku. W opracowaniu nazwanym „czerwonym alertem dla ludzkości” pisze się, że „jest niebezpiecznie blisko nieodwracalnych zmian klimatycznych”.

Przypomina to Egipt faraona. Kapłani, którzy potrafili przewidywać zaćmienie słońca, straszyli lud, że musi przebłagać bogów, bo inaczej czeka go katastrofa w postaci braku słońca. Lud w to wierzył i robił, co kazali kapłani, bo ich „prognozy” się sprawdzały. W naszym przypadku politycy skupili się na zmianach klimatycznych, które z powodów naturalnych mają miejsce od zawsze (podobnie jak ekstremalne zjawiska pogodowe), więc ich przewidywanie nie jest niczym trudnym – czy to globalne ocieplenie, czy oziębienie, to już sprawa wtórna. Wmówili natomiast ludziom, że winny jest człowiek i trzeba coś zrobić. Aby mieć wpływ na ludzi, straszy się klimatyczną apokalipsą.

Teoretycznie węgiel brunatny, którego geologiczne zasoby bilansowe przekraczają 23 mld ton, jeszcze przez setki lat mógłby zapewniać Polsce bezpieczeństwo energetyczne (realnie minimum przez 200 lat), ponieważ elektrownie napędzane tym paliwem generują stabilną, przewidywalną i tanią energię elektryczną. Niestety na tej drodze stoi unijna ideologia dekarbonizacji i mitycznej zeroemisyjności. Politycy bez zwracania uwagi na rachunek ekonomiczny eliminują węgiel z systemów elektroenergetycznych. UE wprowadziła absurdalny podatek od emisji CO2 (w ramach ETS, czyli unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji) i inne regulacje (np. tzw. konkluzje BAT czy dyrektywa IED), które sztucznie i w sposób radykalny podnoszą koszty wytwarzania energii elektrycznej z węgla albo nawet je uniemożliwiają.

Politycy zdecydowali

Na realizację tej skrajnie niekorzystnej dla Polski polityki wyrazili zgodę polscy politycy i już ją realizują. Ma kosztować gigantyczną kwotę 1,6 bln złotych, czyli niemal cztery roczne budżety Polski. Można tylko spekulować, że w tej sumie nie ujęto wszystkich kosztów i w trakcie realizacji dojdzie wiele dodatkowych. Mało osób zdaje sobie sprawę, że to największa rewolucja w polskiej gospodarce od 30 lat. I to bardzo dla nas szkodliwa i droga. Tymczasem cały ten wysiłek, w tym przede wszystkim Polski, to para w gwizdek, bo UE odpowiada za mniej niż 10 proc. światowej emisji CO2, Polska – za mniej niż 1 proc., a inne kraje (szczególnie Chiny i Indie, ale także Rosja, Japonia, Indonezja, Korea Południowa, Filipiny, Wietnam czy Turcja) intensywnie inwestują w nowe bloki energetyczne oparte na węglu.

Główny cel polityki surowcowej i energetycznej nie powinien sprowadzać się do realizacji szkodliwej dla Polski unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, ale – jak piszą naukowcy z AGH – powinien polegać na zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego Polski na bazie krajowych kopalin, tym bardziej że „nasz kraj posiada wszystkie atuty dla kontynuacji i rozwoju górnictwa węglowego. Wspomniane zalety to między innymi: zasoby geologiczne, bogate doświadczenie kadry, zaplecze naukowe i projektowe oraz firmy produkujące maszyny i urządzenia na najwyższym światowym poziomie” (Zbigniew Kasztelewicz, dr hab. Miranda Ptak i dr inż. Mateusz Sikora, Węgiel brunatny optymalnym surowcem energetycznym dla Polski, „Zeszyty Naukowe” Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN 2018, nr 106).

Prof. Wojciech Naworyta, kierownik Pracowni Górnictwa Odkrywkowego AGH, uważa, że „produkcja energii w istniejących ośrodkach górniczo-energetycznych opartych na węglu brunatnym powinna być utrzymana do czasu wyeksploatowania udostępnionych złóż. Moim zdaniem przy obecnym potencjale wytwórczym nie stać nas na przyspieszenie procesu likwidacji kopalń i elektrowni opartych na węglu brunatnym. Czas pozostały do wyczerpania udostępnionych złóż węgla brunatnego (Bełchatów, Turów i Tomisławice) to zaledwie dwie dekady, a to w energetyce bardzo niewiele dla przeprowadzenia gruntownych zmian. Bez obecnie funkcjonujących elektrowni opartych na węglu brunatnym oraz bez konkretnych działań mających na celu zwiększenie dynamiki rozwoju alternatywnych źródeł energii, Polska już wkrótce stanie wobec dramatycznego problemu narastającego deficytu energii elektrycznej” (Wojciech Naworyta, Jak długo jeszcze?, „Energetyka Cieplna i Zawodowa” 2020, nr 6).

„Zeroemisyjności” nie da się zrealizować 

O tym, w jakie źródła energii można i warto inwestować, powinien decydować rynek, a nie eurokraci. Cała branża nie tylko postawiona jest na głowie, bo jest w większości państwowa, ale na dodatek tak niewolona regulacjami i interwencjonizmem państwowym, że istnieje niewielkie pole manewru. Już tu jest problem, a decydowanie na ponadnarodowym szczeblu w Brukseli o tym, w jakie źródła energii można inwestować, a w jakie nie, jest totalnym absurdem i zaprzeczeniem efektywnego gospodarowania. Powinno się to odbywać właśnie na poziomie lokalnym i z uwzględnieniem miejscowych specyfik, o czym eurokraci w ogóle nie myślą. Uważają natomiast, że oni ręcznie lepiej pokierują całą branżą na skalę kontynentu, co już jest całkowitą aberracją i odejściem od paradygmatu, że rynek działa lepiej niż interwencjonizm państwowy. W rzeczywistości serwowane przez Brukselę centralne planowanie także w energetyce nie jest dobrym rozwiązaniem.

Transformacja energetyczna powinna się odbywać wyłącznie na zasadzie rachunku ekonomicznego, bez przymusu politycznego czy to w postaci dotacji i zwolnień podatkowych dla odnawialnych źródeł energii, czy ingerencji państwa poprzez sztuczne stanowiony i szkodliwy mechanizm handlu uprawnieniami do emisji CO2, który napędza bogactwo spekulantom kosztem nie tylko opartej na paliwach kopalnych energetyki, ale całej gospodarki, bo przecież koszty są przerzucane na klientów i konsumentów energii.

Niestabilne OZE, uzależnione od warunków atmosferycznych, siłą rzeczy nigdy nie będą stanowiły podstawowego zabezpieczenia systemu energetycznego. Jak twierdzi prof. Naworyta, hasła „zeroemisyjności” w ogóle nie da się zrealizować. Uzasadnia to w następujący sposób:

– Do wytworzenia wiatraków czy paneli PV potrzebne są surowce, które nie tylko trzeba wydobyć, ale również przetransportować, zwykle z zamorskich krajów, bo w Europie tych surowców nie ma. Ślad węglowy instalacji PV albo elektrowni wiatrowej jest duży i wynika właśnie z tych czynności, które trzeba podjąć, aby wyprodukować, przetransportować i zbudować instalację PV albo farmę wiatraków. Na każdym etapie zużywa się energię i spala się ropę. Sporo się mówi o obniżeniu śladu węglowego produkcji cementu – produktu niezbędnego dla rozwoju naszej cywilizacji. Tymczasem na chwilę obecną nie ma technologii produkcji klinkieru bez użycia dużej ilości ciepła, a to uzyskuje się, spalając paliwa kopalne i odpady, np. stare opony. Również tzw. biopaliwa nie są w żadnym wypadku zeroemisyjne. Przecież zarówno rzepak, jak i zrębki drewniane trzeba albo uprawiać albo gdzieś pozyskać. Na każdym etapie uprawy, ścinania, transportu emituje się CO2 w procesie spalania paliw kopalnych. Zeroemisyjność to moim zdaniem wspaniałe, ale niestety utopijne hasło.

Unia i rząd szykują nam katastrofę

Nie zmienimy konsekwentnie realizowanej polityki UE. Bezpieczeństwo energetyczne Polski można budować wyłącznie WBREW unijnej polityce, bo ta oznacza w naszym przypadku import surowca (gaz, uran), import technologii (OZE, energetyka jądrowa, wodorowa), import samej energii lub wszystko naraz. Na dodatek na to ostatnie w dużej skali również nie ma technicznych możliwości (brak odpowiednich sieci przesyłowych). A przecież oparcie się na imporcie surowców energetycznych, technologii i samej energii jest zaprzeczeniem suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego. Realizacja przez Polskę każdego scenariusza zgodnego z unijnymi planami poskutkuje utratą suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego na rzecz całkowitego uzależnienia od importu. Rezygnacja z energetyki węglowej oznacza też likwidację całych dużych gałęzi gospodarki i utratę dziesiątków tysięcy miejsc pracy. Nie mówiąc o cenie – bez unijnych regulacji energia z węgla brunatnego jest najtańsza. Pozbawiając się jej, uderzamy w konkurencyjność polskiej gospodarki.

Efektem realizacji unijnej polityki energetyczno-klimatycznej przez Polskę będzie olbrzymi wzrost ceny energii elektrycznej i ciepła. Tak jak to już przerabialiśmy odnośnie paliw silnikowych, których cena w okolicach wejścia Polski do UE wzrosła z powodu implementacji unijnego minimum akcyzowego czy w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z kilkukrotnymi podwyżkami cen za odbiór odpadów, co wynikało z najgorszego modelu implementacji unijnych regulacji w tym zakresie. Ale nie wysokie ceny energii będą najgorsze, a jej braki. Ludzie będą marzli w swoich domach, bo nie będą działały kotły gazowe. Nie będzie nawet możliwości ładowania forsowanych przez Brukselę samochodów elektrycznych. Pierwsze blackouty przewiduje się w ciągu najbliższych pięciu lat. To doprowadzi do katastrofy całą gospodarkę. Dlatego jedynym ratunkiem już nie tylko dla polskiej energetyki, a właśnie całej gospodarki jest jednoznaczne i kategoryczne odrzucenie coraz bardziej zaostrzanej (fit for 55) unijnej polityki energetyczno-klimatycznej.

Tymczasem rządzący Polską pod dyktando Unii Europejskiej bezrefleksyjnie szykują nam totalną katastrofę gospodarczą, a w mediach o tym niemal cisza. Wbrew polskiej racji stanu, wbrew logice i na przekór polskim interesom gospodarczym władze potulnie realizują wytyczne płynące z Brukseli, które doprowadzą do największego zubożenia Polaków i największego zamykania firm od czasów tzw. transformacji ustrojowej. Zamiast rozmawiać ze społeczeństwem, czy nam się to czasami mniej opłaca niż „Polexit” i głębokiej analizy ekonomicznej, zanim zacznie się realizować ten szkodliwy plan, on już jest w trakcie realizacji bez zawracania sobie przez polityków głowy takimi szczegółami. Polska nie jest przygotowana na tak głęboką transformację energetyczną, jaką się wprowadza: nie ma na nią gigantycznych pieniędzy, nie ma surowców, nie ma nawet kadr ani technologii, by w tak krótkim czasie, jakiego żąda Bruksela, gładko zrealizować tę totalną rewolucję energetyczną, polegającą na całkowitym zlikwidowaniu energetyki i ciepłownictwa opartych na węglu kamiennym i brunatnym.

„Według definicji Światowej Agencji Energii, bezpieczeństwo energetyczne to ciągłe dostawy energii po akceptowalnych cenach. Takie zaś są w stanie zapewnić nam tylko trzy typy elektrowni: atomowe, gazowe lub węglowe. Atomowej nie mamy i nie wiadomo, czy zdecydujemy się na jej budowę. Nie mamy też gazowej, a zawirowania na rynku tego surowca stawiają jej budowę pod znakiem zapytania. Pozostają nam więc elektrownie węglowe, oparte o surowiec, którego mamy pod dostatkiem. Tylko one w polskich realiach są w stanie nam zagwarantować bezpieczeństwo” – konkludował w 2017 roku prof. Kasztelewicz. Dlatego jego zdaniem „górnictwo węglowe może i powinno być przez wiele dekad XXI wieku gwarantem energetycznym Polski. Z nośnika tego można dalej produkować najtańszą energię elektryczną, nie tylko teraz, ale także w przyszłości. Fakt niedocenienia roli tego surowca w rozwoju kraju jest zupełnie niezrozumiały. Nasilającym się w ostatnich latach zjawiskiem jest brak akceptacji społecznej dla inwestycji górniczych i energetycznych, a kopalń odkrywkowych w szczególności. Winę za to ponosi w znacznym stopniu „czarny PR”, związany z brakiem rzetelnej informacji na temat charakteru i oddziaływań tej metody eksploatacji na środowisko otaczające” (Zbigniew Kasztelewicz, Przyszłość czy przeszłość górnictwa węgla brunatnego w Polsce, Ogólnopolska Konferencja „Przyszłość polskiej elektroenergetyki opartej na węglu brunatnym”, Bełchatów 2017).

Tomasz Cukiernik


21 KOMENTARZE

  1. Wszystko OK panie Cukiernik – ale z tymi kapłanami w Egipcie itd – to zaprawdę jest Pan przekonany że powieść „Faraon” Prusa to reportaż dziennikarza śledczego z starożytnego Egiptu ???

  2. Wypiąć się należy tak na kary z unii jak i na żądania czechów, aby im złotem wybrukować okolicę gdzie jest najbliżej do tej kopalni.

    • Tu nie chodzi o żadną „unię”, ale plan globalistów – „nie bedziesz miał niczego i (rzekomo) będziesz szczęśliwy”. Inflacja, zadłużenie ponad korek, w efekcie fiskalizm jakiego dotąd nie było nigdy, wykonczenie MŚP, ceny energii to the moon na dobitkę. EFEKT – jak wyżej. Oczywiście na rękę zachodu jest / zdławienie rodzącej się konkurencji z RP. Ale to tylko wątek poboczny…

  3. Pan Cukiernik bagatelizuje problem. Likwidacja polskiej energetyki oznacza cofniecie nas do ery sprzed elektryfikacji. Z taka roznica , ze wtedy kazdy mial piec w domu.To nie bedzie wygladalo tak , ze w zamian za elektrownie weglowa powstanie nowa ,atomowa albo gazowa. Nie ma na to ani pieniedzy , ani zdolnosci do realizacji . Z sasiednich panstw rowniez nie poplynie do nas prad , poniewaz nikt nie zakladal ,ze 40 milionowy sasiedni kraj popelni samobojstwo gospodarcze

  4. Nikt nie przedstawia realnych szacunkow i nie odnosi sie do faktow. PIS, PO, PSL i SLD chca zniszczyc polska energetyke , ale nie przedstawiaja nawet wzietego z sufitu scenariusza tego co w zastepstwie. Opowiadaja tylko bajki o „bogactwie wiatru” i zakupie „kieszonkowych reaktorow atomowych” unikajac podawania faktow. Nie ma zadnych liczb , zadnych wyliczen . Sa tylko jakies dziesiatki , czasem setki miliardow zlotych , ktore maja Polacy zaplacic, ale nie wiadomo skad te sumy sie biora.

  5. Autor lekko pisze o zastapieniu elektrowni weglowych gazowymi i atomowymi nie podajac , ile trwa budowa takich elektrowni i ile ich potrzeba . Pomijajac kwestie ceny takiego pradu i kosztu tej zamiany , to na przyklad 10-letni okres budowy elektrowni atomowej oznacza ,ze to nie jest realne przy braku polskiej suwerennosci. Banda skorumpowanych urzednikow z agenatmi z Greenpeace-u moze to storpedowac nawet tuz przed oddaniem do uzytku.

    • nie wiem skąd to wyczytujesz
      autor co prawda nie jest energetykiem
      ale nie dostrzegam bagatelizowania problemów
      raczej podkreśla trudności z budową nowych gazówek i elektrowni atomowych
      to co mógłbym zarzucić to
      marginalne zajęcie się iluzją bezpieczeństwa energetycznego usilnie wtłaczaną w głowy rodaków opartą o fotowoltaikę i wiatraki

      • Autor uwaza , ze prad bedzie 10 razy drozszy , albo wiecej , ale bedzie. To ,co robi PIS do spolki z PO, PSL i SLD , jest odlaczeniem Polski od pradu w ogole. To jest scenariusz katastrofy humanitarnej i wprowadzenia w naszym kraju stosunkow afrykanskich. Ludzie nadal nie dowierzaja , ze „patriotyczny” i chodzacy do kosciola PIS realizuje scenariusz zaglady.

  6. Polska to naród idiotów. Bo trzeba być nieźle popapranym by dobrowolnie rezygnować z bogactwa naturalnego które mamy szczęście posiadać. Jesteśmy w 100% niezależni energetycznie dzięki węglowi. To trochę tak jakby ruskie albo araby zrezygnowały z wydobycia gazu i ropy. Wkrótce ludzkość opanuje fuzję termonuklearną i nasze złoża zostaną w ziemi na wieki wieków amen i z Polską też będzie amen.

    • Nikt nie opanuje zadnej fuzjii termonuklearnej. To jest czyste sci-fi . Snucie bajek o fuzjii termonuklearnej ma uspokoic nastroje i przekonac Polakow , ze jakos to bedzie po zniszczeniu polskiej gospodarki. Gdy Polacy zostana zdziesiatkowani wywolana przy pomocy ideologii globalnego ocieplenia nedza i zmienia sie w stado glodujacych, polnagich zebrakow, nagle okaze sie , ze wegiel jest ekologiczny. Wtedy przyjda Niemcy albo Zydzi i za cale bele perkalu wykupia od Morawieckiego polski zloza

      • Tacy jak ty na początku XX wieku twierdzili że prędkości dźwięku nie da się przekroczyć. Żabojady, Korea, Chiny, USA i inni wydają ciężkie miliardy na rozwój tej technologii. Kto ją pierwszy opanuje ten będzie miał czystą energię za półdarmo, Polska powinna na razie używać węgiel ale trzeba myśleć przyszłościowo, węgiel to przeżytek który się skończy. Energetyka jądrowa jest czysta, stosunkowo tania, daje niezależność i paliwa starczy na dziesiątki tyś. lat. Ty jaskiniowcu.

        • Wszystkie imperia walcza o paliwa kopalne , jak dawniej . Musisz udac sie do biednych ludzi kierujacych tymi imperiami i przyniesc im radosna nowine , ze tocza wojny o nic. Jestes chyba strasznie zlym czlowiekiem zachowujac te wiedze dla siebie .

          • Francuzi mają 80% prądu z elektrowni jądrowych więc o paliwa kopalne nie walczą. Imperia i kraje mądre walczą o wiele zacieklej o to kto pierwszy okiełzna fuzję. Polska ma złoża węgla na jakieś 100 lat a co potem? Wierzba energetyczna? Czy ruski gaz? Już teraz należy o tym myśleć i działać, dla Polski jedyną alternatywą dla węgla jest energetyka jądrowa a w przyszłości fuzja.

          • Francja walczy o paliwa kopalne jak kazde inne panstwo majace pretensje do bycia imperium. Masz problemy z rozumieniem rzeczywistosci . Propagande ekologiczna , ktora jest forma walki o paliwa kopalne, bierzesz za dobra monete. To jest rodzajem glupoty.

        • myślę że masz trochę racji
          tonowałbym jednak oczekiwania wobec kontrolowanej fuzji nawet jeśli się uda wypracować jakąś technologię
          takich złotych graali w historii było wiele
          na koniec jednak okazywało się
          że gdzie się człowiek nie obróci zadek zostaje z tyłu

          • Przypuszczalnie nastąpi to nie wcześniej niż za 30 lat ale technologia jest perspektywiczna stąd inwestycje niektórych krajów w badania. A my jak zwykle obudzimy się 100 lat za murzynami z kończącymi się złożami węgla albo gorzej bo kretyni mogą zalać kopalnie jak na Dolnym Śląsku. Aktualnie przypuszczam że samodzielnie nie bylibyśmy zbudować nawet odpowiednika reaktora w Czarnobylu.

        • Bredzisz i jesteś oderwany od rzeczywistości, nikt racjonalny nie likwiduje tego co ma i od czego jest uzależniony bez zapewnienia alternatywy.

        • @Lea Laura,
          Fuzja nuklearna to energia przyszłości i tak najprawdopodobniej pozostanie na zawsze.
          ITER nie osiągnie zwrotu energii zainwestowanej.
          Jak dobrze pójdzie to z plazmy wyciągną trochę więcej niż włożyli do jej podgrzania z POMINIĘCIEM energii potrzebnej na utrzymanie plazmy w toroidzie i strat cieplnych.
          W rzeczywistości za 3-4 włożone dżule uzyskają 1.
          Istnieją problemy, których żadna ilość pieniędzy nie rozwiąże i pomysły, których zrealizować się nie da.

  7. Autor przedstawił jasną i klarowną wizję, co stanie się z Polską po przyjęciu zielonego burdelu. Nie rozumiem, skąd jakieś pretensje do niego: napisał przecież wyraźnie– nie będzie elektrowni, jeśli węglowe zostaną zamknięte.Nie będzie energii elektrycznej, czyli Polskę po prostu czeka śmierć.

  8. Niszczenie bezpieczeństwa energetycznego kraju to jak kolaboracja z wrogiem i niszczenie arsenału obronnego, za co w poważnych krajach zawsze był szafot.

Comments are closed.