Czołowi przedstawiciele rządu.
Czołowi przedstawiciele PiS. Od prawej: Ryszard Terlecki (tyłem), Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin, Piotr Gliński i premier Mateusz Morawiecki. Foto: PAP
Rząd PiS wzrost cen będzie rekompensować dopłatami, czyli bohatersko rozwiąże problem, który sam stworzył. Sejm przyjął tzw. dodatek osłonowy. 

Według szacunków rządu, dopłaty trafią nawet do połowy polskich gospodarstw domowych, a na ten cel przeznaczono aż 4,7 miliarda złotych.

O tym, czy ktoś dostanie dopłaty, zdecyduje miesięczny dochód w przeliczeniu na osobę. Rekompensaty nie będą objęte podatkiem dochodowym ani nie będą podlegały egzekucji.

Ich rozdysponowaniem zajmą się samorządy po złożeniu specjalnego wniosku w ośrodkach pomocy społecznej.

Michalkiewicz. The Movie

Przysługujące kwoty podzielono w zależności od tego, czy ktoś ogrzewa dom węglem czy też nie.

Jeśli węglem ogrzewa, to dodatek osłonowy wyniesie 500 zł dla gospodarstwa domowego jednoosobowego, 750 zł dla gospodarstwa domowego składające się z dwóch-trzech osób, 1062,50 zł dla gospodarstwa składającego się z czterech-pięciu osób i 1437,50 zł dla gospodarstwa składającego się z co najmniej sześciu osób.

W przypadku nieogrzewania węglem, świadczenie ma wynosić 400 zł dla gospodarstwa domowego jednoosobowego, 600 zł dla gospodarstwa, które liczą od dwóch-trzech osób, 850 zł dla gospodarstwa składającego się z czterech-pięciu osób, a 1150 zł dla gospodarstwa, w którym jest co najmniej sześć osób.

Na dodatek osłonowy mogą liczyć osoby, których dochód miesięczny nie przekracza 2,1 tys. zł w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego oraz 1,5 tys. zł na osobę w przypadku gospodarstw, w których jest więcej osób.

Rząd wychodzi z założenia, że dosypywanie pieniędzy zniweluje inflację i pomoże najuboższym przetrwać szokujący wzrost cen energii, gazu i żywności.

W rzeczywistości może to przynieść krótkotrwały pozytywny efekt, ale inflacja ponownie wystrzeli i jeszcze więcej czasu zajmie nam wychodzenie z tego kryzysu inflacyjnego.