Ekoterroryści z Greenpeace pozywają PGE. Wcześniej próbowali przejąć kontrolę nad spółką

Niemiecki oddział lobbystów Greenpeace wysunął swego kandydata - Pawła Szypulskiego na stanowisko prezesa PGE. Zdjęcie Greenpeace, materiały prasowe
Niemiecki oddział lobbystów Greenpeace wysunął swego kandydata - Pawła Szypulskiego na stanowisko prezesa PGE. Zdjęcie Greenpeace, materiały prasowe
REKLAMA

Aktywiści wpisanej przez Wielką Brytanię na listę organizacji terrorystycznych ekobojówki Greenpeace złożyli pozew przeciwko jednej z firm należących do koncernu PGE. Wcześniej szef polskiego oddziału ekoterrorystów chciał zostać prezesem PGE.

Nie ma większego wspólnego dobra niż bezpieczeństwo, którego gwarantem jest ochrona środowiska naturalnego. PGE jako największy emitent gazów cieplarnianych działa na szkodę tego dobra, co daje nam mocną prawną podstawę do skierowania pozwu przeciwko koncernowi. Domagamy się transformacji energetycznej i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2030 roku – twierdził Paweł Szypulski – szef Greenpeace w Polsce.

Ekoterroryści postanowili pozwać PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Spółka akcyjna wchodzi w skład największej polskiej grupy energetycznej. Ogłoszenie tej decyzji aktywiści połączyli z właściwym sobie happeningiem. Na terenie siedziby spółki w Warszawie zawiesili transparent z napisem „Mamy energię do zmian klimatu”. Nawiązuje on do głównego hasła reklamowego PGE „Mamy energię do zmian”.

REKLAMA

Paweł Szypulski stwierdził, że sąd ma rozstrzygnąć, czy PGE „największy krajowy emitent gazów cieplarnianych” działa na szkodę obywateli. Szef polskiego oddziału Greenpeace chce w ten sposób zmusić polską energetykę do rezygnacji z nowych inwestycji w paliwa kopalne. Chce także, by zrezygnowano z budowy kopalni odkrywkowej w Złoczewie. Ponadto domaga się też zamknięcia instalacji produkujących energię ze spalania węgla najpóźniej do 2030 roku.

Polski sektor energetyczny jest w zasadniczej części kontrolowany przez skarb państwa, czyli decyzje o takich działaniach powinny być podjęte przez obecny rząd, który od lat – podobnie jak jego poprzednicy – unika podejmowania zdecydowanych kroków, a nawet podania daty odejścia od węgla. Tymczasem zgodnie ze współczesną wiedzą naukową wiemy, że kraje rozwinięte, czyli również Polska, muszą zrezygnować z węgla do 2030 roku. W tej sytuacji jesteśmy zdecydowani podjąć wszelkie możliwe kroki, które są dostępne dla organizacji takiej jak Greenpeace, żeby naciskać na tę jedyną słuszną zmianę, zapewniającą nam bezpieczną przyszłość w obliczu kryzysu – utrzymywał Szypulski w rozmowie z „Krytyką Polityczną”.

Szef polskich ekoterrorystów podkreślał, że PGE nie musi łamać prawa, żeby wytoczyć jej proces. Powodem ma być „niszczenie środowiska rozumianego jako dobro wspólne”. Spółka miałaby odpowiadać za zarzut stwarzania zagrożenia środowiskowego.

Niemieckie tło

To nie pierwsza akcja Greenpeace Polska wymierzona w PGE. Na początku roku Szypulski startował w konkursie na prezesa spółki. Chciał wówczas „od środka” zniszczyć polską energetykę – zmuszając PGE do całkowitej rezygnacji z węgla. Tym samym niemieckie kopalnie i elektrownie miałyby mniejszą konkurencję, a Polska stałaby się uzależniona od rosyjskiego gazu, sprzedawanego przez Niemcy.

Tymczasem za naszą zachodnią granicą wydobywa się niemal trzy razy więcej węgla niż w Polsce. Niemcy – pomimo deklaracji, że kilka lat temu rozpoczęły walkę z węglem jako głównym źródłem energii – otwierają nowe kopalnie. To jednak nie przeszkadza aktywistom z Greenpeace.

Źródła: Krytyka Polityczna/nczas.com

REKLAMA