
Choć premier May niedawno zapewniała, że cieszy się pełnym poparciem swoich współpracowników, to w kuluarach wrze. Torysi publicznie zaczynają odwracać się od swojej liderki.
Nie cichną komentarze od czasu wystąpienia Granta Shappsa, byłego przewodniczącego partii, który oświadczył, że zarówno entuzjaści Brexitu, jak i jego przeciwnicy zasilają szeregi 30 posłów, którzy uważają, że polityka premier jest szkodliwa, a ona sama powinna ustąpić. Wśród nich mają się znajdować również członkowie gabinetu Theresy May. Na burzliwe nastroje w partii miał wpłynąć zły przebieg kampanii, wyniki wyborów, a także szeroko krytykowane wystąpienie pani premier na ostatniej konferencji konserwatystów.
Rosnąca liczba moich kolegów zdaje sobie sprawę, że chowanie głowy w piasek i nadzieja, że będzie lepiej nie jest rozwiązaniem. „To nie działało w przypadku Browna czy Majora i nie sądzę, by zadziałało w tym” – mówi.
Nazwisko posła ukazanego jako inicjatora buntu przeciekło do prasy poprzez partyjnych whipów. Shapps spotkał się z wyjątkowo ostrą odezwą kolegów z partii, którzy pozostają lojalni wobec premier May. Padały określenia takie jak „rozgoryczony sprzedawca używanych aut„.
Nadine Dorries twierdzi, iż cała sprawa jest spiskiem zwolenników pozostania w Unii, który ma na celu odsunięcie May od władzy na rzecz przeciwników Brexitu i pogrążenie Borisa Johnsona.
Sama premier odniosła się do sprawy w sposób dyplomatyczny – To czego kraj potrzebuje to spokojne przywództwo i to właśnie zapewniam przy pełnym wsparciu swojego gabinetu – mówi.
Zobacz też: Proroctwo Korwina? Nie uwierzysz, co JKM mówił w Sejmie na temat imigrantów 24 lata temu [VIDEO]








