Nie tylko Kult. Kolejni artyści odcinają się od pieniędzy podatników

Grzegorz Markowski - wokalista zespołu Perfect.
Grzegorz Markowski. (Fot. Wikimedia/CC BY-SA 3.0)

Legendarny zespół Kult jako pierwszy zareagował gigantyczne pieniądze, które ministerstwo kultury miało rozdać artystom. Od funduszy rządowych zaczęły się odcinać kolejne osobistości.

Branża rozrywkowa i kulturalna, jak wiele innych, cierpi w wyniku działań rządowych podejmowanych w walce z koronawirusem.

Resort dowodzony przez Glińskiego postanowił więc rozdać 400 mln zł dotacji 2 064 podmiotom, które złożyły prawidłowo wypełnione wnioski. O wysokości przyznawanych kwot podobno decydował algorytm.

Na liście beneficjentów Funduszu Wsparcia Kultury znalazły się nie tylko teatry czy filharmonie, ale także firmy sprzedające bilety, automaty vendingowe, zespoły muzyczne, menedżerowie artystów, celebryci, didżeje weselni, biura rachunkowe albo zarządzające nieruchomościami.

Kult: Nie chcemy tych ukradzionych wam pieniędzy

O pieniądze z resortu kultury nie wnioskował Kult. W mocnym oświadczeniu członkowie zespołu wskazali, dlaczego tak postąpili, czym zyskali duży szacunek.

„Rząd nie może ci dać żadnych pieniędzy, bo ich nie ma. Jeśli jednak komuś daje to znaczy że przedtem komuś zabrał. Zabrał setkom tysięcy uczciwie pracujących ludzi, którym teraz na dodatek zamyka interesy. Nie chcemy tych ukradzionych wam pieniędzy” – zauważają.

Czytaj więcej: Kult nie wziął kasy od Glińskiego. „Nie chcemy tych ukradzionych wam pieniędzy”

Perfect: to nie my, to menedżer

W ślad za Kultem poszli inni artyści. Na liście beneficjentów znaleźli się choćby menedżerowie Perfectu, co wiele osób połączyło ze słynnym zespołem. Wokalista Grzegorz Markowski sprostował tę błędną interpretację.

„Pojawia się tam informacja, że managament Perfectu otrzyma ponad 500 000 złotych. Chciałbym wszystkich zainteresowanych poinformować, że pieniądze te nie są dla mnie, ani członków zespołu, techników, całego naszego teamu. To pieniądze wyłącznie dla manager Perfectu i jej agencji” – napisał na koncie Facebookowym swojej córki Patrycji wokalista.

„My jako zespół nie mieliśmy najmniejszego zamiaru starać się o te dotację. Nie wiedzieliśmy o takich planach. Całe życie graliśmy, koncertowaliśmy. Niemoralnym byłoby w naszej ocenie ubieganie się o tak wielkie pieniądze, gdy w Polsce jest obecnie tak strasznie dużo ludzi, którzy potrzebują ich sto razy bardziej. Dlatego bardzo prosimy o niełączenie nas z tą listą” – dodał.

Taco Hemingway: osoby z pierwszych stron gazet nie powinny

W podobnym tonie wypowiedział się Filip Szcześniak znany jako Taco Hemingway. Na liście do wypłat również znajdowały się osoby połączone z artystą, lecz – podobnie jak w przypadku Perfectu – chodziło o pieniądze dla firmy eventowej, która zarządza karierami kilku muzyków.

„Uważam, że osoby z pierwszych stron gazet, osoby z lukratywnymi kontraktami reklamowymi i pokaźnymi dochodami z tantiem, nie powinny wyciągać dłoni po żadne pieniądze publiczne – nieważne czy „leżą na stole” i „czekają, żeby je wziąć”, czy nie. O dotacyjnym skandalu dowiedziałem się wczoraj, ze zdziwieniem i rozgoryczeniem obserwując listę znanych nazwisk obok bajońskich sum zapomogi” – oświadczył.

Więcej: Osoby z pokaźnymi dochodami nie powinny wyciągać dłoni po żadne pieniądze publiczne

Kękę: to raczej ja jestem stroną pomagającą

Głos zabrał także raper Kękę. „Mam nadzieję, że komukolwiek z Was nawet przez myśl, nie przeszło, że mógłbym wziąć jakąkolwiek zapomogę na firmę od Państwa od początku pandemii” – wyraźnie akcentuje.

„Przez ostatnie lata, w relacji Państwo-Ja, to raczej ja jestem stroną pomagającą, nie oczekującą pomocy. U mnie niezmiennie „Nigdy ponad stan”. Firma Bashesh, poza tym, że organizuję moje koncerty, zajmuje się też niszowymi artystami i eventami. Ani jedna złotówka nie miała trafić do jej topowych artystów”pisze na Facebooku Kękę.

Po zmasowanej krytyce minister Piotr Gliński oświadczył, że chwilowo wstrzymuje wszelkie wypłaty. Do kiedy? „Do czasu pilnego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości”Więcej w poniższym artykule.

Gliński podkulił ogon. Wstrzymuje rozdawanie naszych pieniędzy celebrytom i pieszczochom elit