Teoria Platformy wzięła w łeb. Jaka będzie następna?

Magłorzata Kidawa-Błońska i Jan Vincent Rostowski / Fot. PAP
Magłorzata Kidawa-Błońska i Jan Vincent Rostowski / Fot. PAP
REKLAMA

Platforma Obywatelska od kilku dni jest pewna, że osoby zarażone koronawirusem w Polsce skrzętnie ukrywane są przed społeczeństwem. Snuła nawet teorie, kiedy pierwszy przypadek zostanie ogłoszony. I oczywiście strzeliła kulą w płot.

Temat koronawirusa rozgrywany jest politycznie na wszelkie możliwe sposoby. Kandydatka KO na prezydent Małgorzata Kidawa-Błońska sugerowała nawet, że gabinet Morawieckiego ma tajne dane, których nie ujawnia.

„Wzywam premiera Morawieckiego i rząd do ujawnienia prawdy o przypadkach koronawirusa w Polsce. Bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze” – napisała na Twitterze.

REKLAMA

Najwyraźniej Kidawa-Błońska zna jakąś inną „prawdę” na temat koronawirusa, ale z sobie tylko znanych przyczyn jej nie podaje. I, idąc tym tokiem rozumowania, naraża „bezpieczeństwo Polek i Polaków”.

Swoją teorię na ten temat ma także Jan Vincent Rostowski. A właściwie miał, bo jest już nieaktualna.

Otóż były minister finansów był przekonany, że PiS ukrywa przypadki zakażeń koronawirusem, by wypuścić „bombę” w odpowiednim momencie. A tym momentem miała być konwencja Kidawy-Błońskiej.

„Cel jest prosty: ogłosić pierwszy przypadek koronowirusa na 30 minut przed rozpoczęciem Konwencji Małgorzaty Kidawa-Błońskiej” – twierdził Rostowski.

Zgodnie z teorią Rostowskiego, wszystkie polskie media od godziny 11:30 w sobotę powinny trąbić o potwierdzonym przypadku koronawirusa w Polsce. Nie dość, że takiego komunikatu nie było, to na dodatek konwencja PO trwa w najlepsze. Narracja wzięła więc w łeb. Jaka będzie następna?

Przykro patrzeć, jak niektórym – wydawałoby się 'poważnym’ – politykom koronawirus odbiera resztki powagi. Dzieje się tak po obu stronach politycznej barykady oczywiście, czego najlepszym dowodem była „licytacja” na mycie rąk marszałków Grodzkiego i Karczewskiego.

I chyba najprzytomniej skomentował wszystko Jarosław Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny. – Wielu polityków, którzy posługują się koronawirusem jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek – wypalił. I tego się trzymajmy.

Raport z Polski. Osiem osób z podejrzeniem koronawirusa w Krakowie. W Lesznie zatrzymano pociąg

REKLAMA