
Rząd zabrania tradycyjnego świętowania nadejścia Nowego Roku i nakłada kolejne nakazy i zakazy. Kreatywni Polacy mają pomysł, jak obostrzenia obejść. Muszą trochę pokombinować.
W dobie ogłoszonej epidemii w Polsce mamy już podziemia imprezowe, podziemia restauracyjne czy noclegowe.
Obserwujemy także nagły przyrost członków klubów sportowych, którzy dzięki temu prostemu trickowi mogli korzystać z siłowni czy basenów.
Rząd wprawdzie przepisy zaostrzył i od 28 grudnia takie obchodzenie rozporządzenia nie będzie możliwe. Zabawa w ciuciubabkę jednak trwa. Umiłowani przywódcy zezwolili na treningi „członkom kadry narodowej polskich związków sportowych”, więc Polski Związek Pływacki powołał wszystkich do kadry narodowej.
W „podziemiu” będą działać także imprezy sylwestrowe.
W Internecie można natknąć się na wiele ofert, które zachęcają do „nietypowego” spędzenia nocy z 31 grudnia na 1 stycznia.
Statysta na planie filmowym
„Nietypowych”, bo jakoś trzeba uzasadnić wyjście z domu. Można więc na przykład zatrudnić się jako statysta na planie filmowym.
Jedna z firm proponuje właśnie pracę statysty na planie niskobudżetowego filmu krótkometrażowego pt. „Granice tworzy twoja wyobraźnia. Historia pary szukającej pikanterii w związku…”.
„Film” kręcony będzie w trzypiętrowej willi w Markach niedaleko Warszawy. W godzinach od 18 do 6 rano. Na statystów filmowych czekają posiłki ciepłe, przekąski i napoje. Za wykonaną pracę dostaną wynagrodzenie w wysokości 50 zł brutto na umowę o dzieło.
Wstęp kosztuje 500 zł.
Przejazd autokarem
Inna z firm oferuje przejazd autokarem w noc sylwestrową. Zorganizowane imprezy są zabronione, ale przejazdy autokarowe nie.
„Kto wie, czy za rogiem nie stoi sanepid z wrogiem? Rozwiążemy ten problem! Mamy dla Ciebie imprezę sylwestrową inną niż wszystkie” – ogłasza biuro podróży Robinson.
Bilet do autobusu kosztuje 160 zł. W ramach podróży gwarantowane są przekąski, napoje oraz muzyka na żywo.
W planach był także spacer o północy w pięcioosobowych grupach po rynku w Krakowie. Rząd wprawdzie teoretycznie wprowadził godzinę policyjną, ale sam premier Morawiecki przyznał, ze jest ona bezprawna.
Sytuacja zmusiła Polaków, by znów kombinowali jak za komuny.
PiS urządził wielką imprezę w restauracji? Gastronomiczne podziemie hula w najlepsze