Cwikła: Mówiłem, że „opcja prolife w PiS” nie ma nic do gadania i nic nie może zmienić

Joanna Scheurng-Wielgus, Magdalena Biejat i Jarosław Gowin/fot. PAP/Twitter
Joanna Scheurng-Wielgus, Magdalena Biejat i Jarosław Gowin/fot. PAP/Twitter

Jak wyglądają pierwsze tygodnie po wyborach? Joanna Scheuring-Wielgus dostaje posadę wiceprzewodniczącej komisji kultury. Magdalena Biejat z partii Razem głosami posłów PiS zostaje szefową komisji rodziny. To ta komisja – teoretycznie – zajmuje się obywatelskim projektem „Zatrzyma aborcję”, który zakłada zakaz mordowania dzieci w Polsce z przyczyn eugenicznych. A, wicemarszałkiem Sejmu został Włodzimierz Czarzasty.

Należy też pamiętać o szczerym wyznaniu wicepremiera w rządzie PiS Jarosława Gowina, który zadeklarował „położenie się Rejtanem” w obronie gender na uczelniach. A minął dopiero miesiąc od wyborów!

Pojawiają się przy tym jakieś niemrawe głosy oburzenia ze strony dotychczasowych zwolenników rządzących socjalistów i aborcjonistów. Połączone są one jednak z wyrazami zaskoczenia. A pisałem już pod koniec września, że tak będzie w tekście pt. „Siedząca cicho ‚opcja prolife w PiS’ niczego nie będzie w stanie zrobić. By twierdzić inaczej, trzeba być naiwnym albo wynajętym”.

Zwracałem uwagę, że PiS już od jakiegoś czasu reprezentuje w kwestii życia dokładnie ten sam kierunek, jaki reprezentowało PO w czasach, gdy PiS był w opozycji, za co zresztą zwolennicy Kaczyńskiego wyzywali ekipę Tuska od dzieciobójców. W poprzedniej kadencji ministrem rodziny została Elżbieta Witek, która blokowała projekt „Zatrzymaj aborcję”.

O tym, że nie będzie żadnej dobrej zmiany mówili Radosław Fogiel, Michał Dworczyk i Mateusz Morawiecki. Ten ostatni jeszcze zarzucił przy tym hasło „zło dobrem zwyciężaj”.

Dlatego trochę śmieję się z tych wyrazów zaskoczenia ze strony dziennikarzy czy kapłanów – także biskupów – którzy zszokowani i oburzeni piszą – już po wyborach – że PiS oszukał w sprawie obrony życia. Zaskoczeni są także tym, że kwestie rodzinne oddane są w ręce skrajnej lewicy.

Kapłani i dziennikarze – wy chyba chcecie, by was oszukiwano. Dla mnie nie ma tutaj żadnego zaskoczenia, ponieważ sygnały partii były jasne: „Mamy w rzyci wasze postulaty, używamy krzyża tylko w retoryce i kampanii wyborczej”. Każdy, kto nie patrzy z uwielbieniem na partię, ale obserwuje i uczciwie oceniał, wiedział, że nie będzie zakazu mordowania dzieci ani zakazu szerzenia homopropagandy i aktywności działaczy LGBT. O ile oburzenie na same fakty jest słuszne, o tyle zaskoczenie jest zwyczajnie nietrafione. Bo to, że PiS skręca srogo w lewo wiadomo nie od dziś i nie od wczoraj, ale od lat. Naiwne może być dziecko, ale nie dorosły mężczyzna.

Prawo i Sprawiedliwość, przehandlowało temat ochrony życia – powiedział niedawno w prowadzonej przeze mnie w NCzasTV rozmowie poseł Konfederacji Michał Urbaniak. O ironio, to Konfederacji zarzucano, że będzie układała się z lewicą.

Natomiast Konfederacja jasno stawała i nadal staje po stronie życia. Wciąż chce i upomina się o zakaz mordowania dzieci w Polsce. Jest zresztą gotowy projekt ustawy autorstwa Sławomira Mentzena.

Przypomnę nie po raz pierwszy, że ten tzw. kompromis stawia Polskę dokładnie na poziomie III Rzeszy Adolfa Hitlera. W III Rzeszy bowiem absolutnie nie wolno było zabijać wszystkich dzieci nienarodzonych, tylko niektóre. I taka też jest istota tego strasznego „kompromisu” aborcyjnego. Nie chcemy, by Polska realizowała standardy antycywilizacyjne wyznaczanie przez wybitnych działaczy socjalistycznych w rodzaju Adolfa Hitlera. Jak w kampanii wyborczej, tak i w murach tego Sejmu będziemy mówili o tym głośno i wyraźnie – mówił na niedawnej konferencji Grzegorz Braun.

Na tej konferencji wcześniej poseł Robert Winnicki poinformował, że Konfederacja utworzyła parlamentarny Zespół Obrony Życia i Rodziny. Prace mają ruszyć już od poniedziałku.

Sytuacja jest jasna. Czemu mimo tego wiele mediów oraz kapłanów robiło z PiS ugrupowanie katolickie i prolife, a z Konfederacji ruskie onuce? Najlepsza odpowiedź chyba znajduje się w jednym z odcinków programu dla dzieci „Kropelka radości” prowadzonego przez bpa Antoniego Długosza.

Czy więc istnieje „opcja prolife w PiS”, która ma cokolwiek do gadania? Odpowiedź jest oczywista. Ale i tak wciąż rzesza ludzi będzie wmawiała samym sobie, że PiS jest za życiem, a wspieranie Konfederacji to „umacnianie lewicowych postulatów”, bo „prawicowy PiS może utracić władzę”. A naprawdę z taką „prawicą” u władzy nie ma powodu, by lękać się lewicy.

Dominik Cwikła

Reklama / Advertisement