
Adam „Nergal” Darski, muzyk i skandalista, postanowił odpowiedzieć na film Sylwestra Latkowskiego. Dokument traktuje o wykorzystywaniu młodych dziewczyn w sopockiej „Zatoce Sztuki”. Przewijają się w nim jednak również celebryci, choć nie pokazano żadnych dowodów na jakąkolwiek ich winę.
„Jak się dowiedziałem, pewien „reżyser” uznał, że należy wplątać mnie w aferę kryminalną w której nie uczestniczyłem. To grube przegięcie. Nie zgadzam się na to, wyciągnę konsekwencje” – napisał Adam „Nergal” Darski na Facebooku.
Jest to odpowiedź na umieszczenie jego osoby w dokumencie Sylwestra Latkowskiego. Film promowano jako demaskacje pedofilii wśród polskich celebrytów. Bardziej skupia się on jednak na patologii w sopockim klubie „Zatoka Sztuki”. Celebryci pojawiają się jedynie w tle.
Przypomnijmy, że jeśli TVP przegra wszystkie procesy wytoczone przez gwiazdy, to karę zapłaci z pieniędzy, które pobrano z podatków Polaków.
Film został przyćmiony wywiadem z reżyserem
– Chciałby zacząć od jednego. Od apelu do Borysa Szyca. Borys, może czas nie tłumaczyć się, tak jak mi się tłumaczyłeś, że byłeś pijany wtedy, że ćpałeś, że mało pamiętasz. Chcę żebyś po prostu powiedział opinii publicznej czego byłeś świadkiem i co robiłeś, a czego nie robiłeś – zaczął Latkowski. – […] Czas może po prostu doprowadzić do sytuacji takiej, żebyś powiedział prawdę?.
– Mam tą samą prośbę do Majdana, do Wojewódzkiego, do tych dziewczyn i pań, które tam mignęły – apelował Latkowski w programie na żywo.
Według autora dokumentu celebryci robili wszystko, by sprawa „Zatoki Sztuki” nie wypłynęła.
– To nie może być tak panowie i panie celebryci, aktorzy – ludzie, którzy byliście tak bezczelni, że wtedy kiedy my dziennikarze […] walczyli o prawdę w tej sprawie, wy robiliście „poparcie”. Robiliście atmosferę żeby się nie zajmować tą sprawą; żeby odejść od tej sprawy – mówił reżyser.
„Gdzie by to przeszło?”
– Gdzie by to przeszło? W Stanach Zjednoczonych? W Niemczech by to przeszło? – spytał. – Wam się udało wtedy to zrobić i doprowadzić do sytuacji, że na ławie oskarżonych mamy kozła ofiarnego i przez przypadek waszego kolegę, który wozi was łódką – Turczyńskiego.
Jak to się stało, że do tej pory nie udało się powiązać żadnego celebryty ze sprawą? Według Latkowskiego nawet nie próbowano tego zrobić.
– Na początku tej sprawy dziewczyny były pytanie tylko i wyłącznie o „Krystka” (Krystian W.). Nie pytano o inne osoby – twierdzi.
„Nie może być tak jak z Krzysztofem Zanussim”
Podczas nagrania Latkowski wrócił do innej sprawy, którą zajmował się przed laty. Do „Dworca Centralnego”. Wtedy mówiło się o siatce pedofilów, którzy grasowali w centrum Warszawy. W 2005 roku poruszono kwestię pedofilów-homoseksualistów, wśród których miał być wybitny reżyser. Spekulowano, że to Krzysztof Zanussi. Teraz Latkowski powiedział to głośno.
– To nie może być tak jak się udało Krzysztofowi Zanussiemu w 2005 roku, który wybrnął ze sprawy Dworca Centralnego – grzmiał w wywiadzie auto „Nic się nie stało”.
Latkowski rzuca również oskarżenia w stronę wymiaru sprawiedliwości. Twierdzi, że do tej pory z oskarżonymi w sprawie obchodzono się nad wyraz delikatnie.
– Jak to jest możliwe, że człowiek oskarżony o pedofilię nie ma wniosku o areszt? – pyta. – Mówię o Turczyńskim, o przyjacielu celebrytów. Waszym przyjacielu Borys [Szyc]. Twoim przyjacielu Borys.
Partner zmarłej Anny Przybylskiej coś wie?
Na koniec Latkowski zwrócił się jeszcze do Jarosława Bieniuka – partnera zmarłej Anny Przybylskiej. Oskarżano go o gwałt na 28-latce.
– Jeszcze do jednej osoby się zwrócę – do Bieniuka – mówił w live’ie Latkowski. – Byłeś przyjacielem. Byłeś zaangażowany w ten klub, w te imprezy. Sam uczestniczyłeś w tym. Zobacz co z tobą zrobiono. Jak przyszantażowano ciebie. Zdecyduj się powiedzieć co widziałeś.
Na koniec Latkowski zwrócił się z apelem do wszystkich celebrytów, którzy mogliby być zaangażowani w sprawę.
– Przestańcie się chronić – powiedział.
Źródło: TVP, Facebook