Roman Giertych komentuje film Latkowskiego. Były polityk nie uważa, że „nic się nie stało” [VIDEO]

Roman Giertych, Sylwester Latkowski Źródło: PAP, TVP, collage
REKLAMA

Film Sylwestra Latkowskiego pt. „Nic się nie stało” miał być demaskacją pedofilii w polskim showbiznesie. Na jego temat wypowiedziało się już wiele osób ze świata polityki. Głos zabrał również Roman Giertych.

Roman Giertych zabrał głos ws. głośnego dokumentu Sylwestra Latkowskiego. Jego stanowisko może zaskakiwać, ponieważ jest zupełnie inne niż to, które wyrażają ludzie z jego obecnego środowiska.

Były minister nie uważa, że film jest tylko kaczką dziennikarską. Według niego sprawa jest całkiem poważna.

REKLAMA

„Obejrzałem film Latkowskiego. Mimo mojego sceptycyzmu wobec tego redaktora film jest poważnym i mocnym oskarżeniem prokuratury w Trójmieście za czasów Seremeta i obecnych” – napisał na Twitterze Giertych.

Były polityk skrytykował również postacie z showbiznesu, które przewijają się w materiale Latkowskiego. „No i wielu celebrytom powinno być wstyd za obecność w szemranych miejscach” – dodał.

Film został przyćmiony wywiadem z reżyserem

Sam film nie okazał się jakąś bombą. Brak w nim konkretów. Dopiero wywiad z Sylwestrem Latkowskim po premierze sprawił spore zamieszanie. Reżyser odnosił się i apelował do wielu znanych osobistości.

– Chciałby zacząć od jednego. Od apelu do Borysa Szyca. Borys, może czas nie tłumaczyć się, tak jak mi się tłumaczyłeś, że byłeś pijany wtedy, że ćpałeś, że mało pamiętasz. Chcę żebyś po prostu powiedział opinii publicznej czego byłeś świadkiem i co robiłeś, a czego nie robiłeś – zaczął Latkowski. – […] Czas może po prostu doprowadzić do sytuacji takiej, żebyś powiedział prawdę?.

Nie tylko Borys Szyc według reżysera był świadkiem procederu wykorzystywania dziewczyn w sopockie „Zatoce Sztuki”. Padają również inne głośne nazwiska.

– Mam tą samą prośbę do Majdana, do Wojewódzkiego, do tych dziewczyn i pań, które tam mignęły – apelował Latkowski w programie na żywo.

W dokumencie pojawia się gros gwiazd, również kobiet. M.in. celebrytka znana ze środowiska piłkarskiego – Natalia Siwiec.

Według autora dokumentu celebryci robili wszystko, by sprawa „Zatoki Sztuki” nie wypłynęła.

– To nie może być tak panowie i panie celebryci, aktorzy – ludzie, którzy byliście tak bezczelni, że wtedy kiedy my dziennikarze […] walczyli o prawdę w tej sprawie, wy robiliście „poparcie”. Robiliście atmosferę żeby się nie zajmować tą sprawą; żeby odejść od tej sprawy – mówił reżyser.

„Gdzie by to przeszło?”

Według Latkowskiego tak dużą aferę można było ukryć tylko w Polsce. Reżyser twierdzi, że nie przeszło by to nigdzie indziej.

– Gdzie by to przeszło? W Stanach Zjednoczonych? W Niemczech by to przeszło? – spytał. – Wam się udało wtedy to zrobić i doprowadzić do sytuacji, że na ławie oskarżonych mamy kozła ofiarnego i przez przypadek waszego kolegę, który wozi was łódką – Turczyńskiego.

Jak to się stało, że do tej pory nie udało się powiązać żadnego celebryty ze sprawą? Według Latkowskiego nawet nie próbowano tego zrobić.

– Na początku tej sprawy dziewczyny były pytanie tylko i wyłącznie o „Krystka” (Krystian W.). Nie pytano o inne osoby – twierdzi.

„Nie może być tak jak z Krzysztofem Zanussim”

Podczas nagrania Latkowski wrócił do innej sprawy, którą zajmował się przed laty. Do „Dworca Centralnego”. Wtedy mówiło się o siatce pedofilów, którzy grasowali w centrum Warszawy. W 2005 roku poruszono kwestię pedofilów-homoseksualistów, wśród których miał być wybitny reżyser. Spekulowano, że to Krzysztof Zanussi. Teraz Latkowski powiedział to głośno.

– To nie może być tak jak się udało Krzysztofowi Zanussiemu w 2005 roku, który wybrnął ze sprawy Dworca Centralnego – grzmiał w wywiadzie auto „Nic się nie stało”.

Latkowski rzuca również oskarżenia w stronę wymiaru sprawiedliwości. Twierdzi, że do tej pory z oskarżonymi w sprawie obchodzono się nad wyraz delikatnie.

– Jak to jest możliwe, że człowiek oskarżony o pedofilię nie ma wniosku o areszt? – pyta. – Mówię o Turczyńskim, o przyjacielu celebrytów. Waszym przyjacielu Borys [Szyc]. Twoim przyjacielu Borys.

Partner zmarłej Anny Przybylskiej coś wie?

Na koniec Latkowski zwrócił się jeszcze do Jarosława Bieniuka – partnera zmarłej Anny Przybylskiej. Oskarżano go o gwałt na 28-latce.

– Jeszcze do jednej osoby się zwrócę – do Bieniuka – mówił w live’ie Latkowski. – Byłeś przyjacielem. Byłeś zaangażowany w ten klub, w te imprezy. Sam uczestniczyłeś w tym. Zobacz co z tobą zrobiono. Jak przyszantażowano ciebie. Zdecyduj się powiedzieć co widziałeś.

Na koniec Latkowski zwrócił się z apelem do wszystkich celebrytów, którzy mogliby być zaangażowani w sprawę.

– Przestańcie się chronić – powiedział.

Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało, że w Prokuraturze Krajowej powstanie specjalny zespół śledczych do wyjaśnienia wątpliwości pokazanych filmie „Nic się nie stało”.

Źródło: TVP, Twitter

REKLAMA